Najpierw uczymy się pływać, jednym wychodzi to lepiej, innym nieco gorzej. Czasami wody są spokojne, ale są też takie dni, tygodnie, miesiące czy lata, kiedy naszą łódką miotają fale, a słone krople wdzierają się nam do gardła.
Czy zdarzyło wam się kiedyś, że książka przyciągała was do siebie na każdy możliwy sposób? Nie mogliście oprzeć się pokusie pogładzenia jej okładki i przewertowania kartek, a kiedy już zdecydowaliście się wejść do jej literackiego świata – przepadaliście gdzieś między zdaniami, przecinkami i ilustracjami? Ja doświadczyłam czegoś takiego, trzymając w ręku książkę autorstwa Lili Reinhart pod tytułem „Lekcje Pływania”. Różowa okładka z liniami koloru ciemnego fioletu i drobinkami brokatu zdawała się mówić do mnie cicho, łagodnie i jednocześnie bardzo stanowczo, zachęcając mnie do jak najszybszego rozpoczęcia lektury. Uległam. Nie umiałam się oprzeć. Moja podróż do świata poezji i z pozoru prostych rysunków okazała się być wyjątkową przygodą, wędrówką w głąb siebie, intymną rozmową z autorką, jej i moimi przeżyciami, z przeszłością, teraźniejszością i przyszłością – czymś niezapomnianym i jedynym w swoim rodzaju.
Zdrada, rozstanie, samotność, lęki, depresja – wśród takich fal uczyła się pływać autorka książki, Lila Reinhart. W swoim debiutanckim tomiku dzieli się ze swoimi czytelnikami trudnymi doświadczeniami, które zmieniły jej podejście do życia, odbierając całą radość i nadzieję. Wiersze (w dwóch wersjach językowych – polskiej i angielskiej) wraz z prostymi ilustracjami przemawiają silniej niż najdłuższe referaty, opisy, powieści. Tutaj zderzamy się z samą prawdą. Bolesną i uwierającą niczym kamyk w za małym bucie. Chodzi mi nie tylko o prawdę na temat przeżyć pisarki. Każdy wers, każda strona książki jest niczym lustro dla naszych własnych serc i ran, które ktoś zadawał nam przez całe życie. Podczas lektury tomiku znika cały świat zewnętrzny – zostaje tylko pisarka, czytelnik i ich emocje, obnażone, wychodzące nieśmiało z ukrycia, bojące się jeszcze światła słonecznego, w którego promieniach już nic nie da się zamaskować. I zapewniam Was, że nawet nie będziecie już chcieli tego robić.
Piękne, wzruszające spotkanie z tym, co najtrudniejsze. Z prawdą i własnym sercem. Otwierając książkę, myślicie, że przeczytacie zapiski zupełnie obcej osoby. Zamykając ją, wiecie już, że ta obca osoba jest Wam bliższa niż większość ludzi na świecie. Ona rozumie. I Ty też rozumiesz.
Katarzyna Kubiak
(katarzyna.kubiak@dlalejdis.pl)
Lili Reinhart, „Lekcje Pływania”, Wydawnictwo Zysk i S-ka 2020
Komentarze