„Lęki podskórne” – recenzja

Recenzja książki „Lęki podskórne”.
Lektura, która zdecydowanie pozostawi po sobie ślad. Gdy ją przeczytamy i odstawimy na półkę, nie będzie łatwo o niej zapomnieć, ponieważ jest niezwykle inteligentna i przewrotna.

Książka pod tytułem „Lęki podskórne” to thriller psychologiczny napisany przez królową kryminału. Marta Zaborowska jest polską pisarką, która już podczas swojego debiutu w 2013 roku odniosła wielki sukces. Jej książki spotykają się z pozytywnym przyjęciem czytelników.

Książka rozpoczyna się od przestawienia jednego z głównych bohaterów. Poznajemy go, gdy budzi się w szpitalu. Jedyne co czuje, to silny ból. Przeprowadza samodzielne badanie i sprawdza ranę na swoim czole; usiłuje ruszać rękami i nogami, by z ulgą stwierdzić, że nie jest sparaliżowany. Bernard Bielak po pewnym czasie zostaje wypisany do domu. Przyjeżdża po niego młoda żona o niespotykanym imieniu - Luna. Jadą taksówką, a podczas drogi do domu nie zamieniają ze sobą ani słowa. Takie zachowanie wzbudza zainteresowanie taksówkarza, który nie chce być wścibski i postanawia o nic nie pytać. Zimna atmosfera nie opuszcza małżeństwa. Gdy są już w domu, okazuje się, że Luna zadbała o wygodę męża, lokując go w salonie. Czy takie posuniecie na pewno ma na względzie jego wygodę? Kolejne dni mijają, a Bernard nie czuje się lepiej. Wręcz przeciwnie. Jest coraz gorzej. Czy to efekt podawanych przez żonę leków? A może coś innego wpływa na jego złe samopoczucie? Mężczyzna próbuje przypominać sobie czas sprzed wypadku. Ostatnie chwile zostają jedynie mglistym wspomnieniem. Niewyraźne obrazy przesuwają się w jego głowie, nie dając odpowiedzi na pojawiające się pytania. Czy na pewno warto sobie wszystko przypomnieć? Z czasem małe elementy zaczynają do siebie pasować, a cała historia nabiera tempa, gdy Bernard nakrywa żonę na tym, jak trzyma w rękach zakrwawiona sukienkę. Czy tamtej nieszczęsnej nocy ktoś zginął?

Marta Zaborowska prowadzi nas przez przeszłość małżeństwa scenarzysty teatralnego Bernarda Bielaka. Ta książka dotyka problemu trudnych relacji oraz niejednoznacznych uczuć mężczyzny i kobiety. „Leki podskórne” to powieść wzbudzająca emocje i doskonale uwydatnia, czym jest empatia i  wyrzuty sumienia. Bohaterowie żyją wśród zarzutów wobec siebie, nieustannej obawy i poczucia, że ich pozornie poukładane życie mogłoby wyglądać zupełnie inaczej. Tak samo jak w życiu nie możemy oczekiwać tylko i wyłącznie szczęśliwego zakończenia wszystkich naszych kłopotów. Książka od samego początku trzyma w napięciu, a szybkiego tempa nadaje jej skrzętnie utkana tajemnica. Do ostatniej strony nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jak to wszystko się skończy.

Patrycja Zajkowska
(patrycja.zajkowska@dlalejdis.pl)

Marta Zaborowska, „Lęki podskórne”, Warszawa, Wydawnictwo Czarna Owca, 2019 rok.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat