„Leona. Cel uświęca środki” - recenzja

Recenzja książki „Leona. Cel uświęca środki”.
Jenny Rogneby stworzyła zaskakującą bohaterkę, dzięki której jej pierwsza powieść odniosła spory sukces wydawniczy. Czy drugi tom przygód Leony Lindberg zostanie przyjęty równie ciepło przez czytelników?

Słów kilka o bohaterce: Leona jest świetną profesjonalistką w tym, co robi. To znakomita śledcza, działająca na zimno i z rozwagą, ale niezwykle skutecznie. Jest również uzależnioną od pokera, zaburzoną emocjonalnie złodziejką, żyjącą nieustannie na granicy złapania i trafienia na długo za kratki. Skrzywdzona w dzieciństwie nie potrafi stworzyć więzi emocjonalnej nawet z własnymi dziećmi…

Rogneby sporo zaryzykowała tworząc tak antypatyczną bohaterkę. Chociaż nawet Leonie sporo brakuje do psychopatycznego Dextera, to jest jednak mocno niesympatyczną protagonistką. Problem z takimi postaciami polega także na tym, że są często zbyt barwne, a przez to odciągają uwagę od fabuły. Na szczęście szwedzkiej pisarce udało się znaleźć złoty środek i na szczęście Leona nie zdominowała całej książki, co mogłoby znudzić tych, którzy wolą sprawną intrygę zamiast wiwisekcji umysłu skomplikowanego protagonisty. 

Tym razem śledcza musi przeprowadzić przesłuchanie niedoszłego samobójcy-zamachowca, który wysadził się przed szwedzkim parlamentem. Pozbawiony obu nóg, jest jednak w stanie zeznawać, co chcą wykorzystać szefowie naszej socjopatycznej bohaterki, by dowiedzieć się, czy zamachowiec działał sam, czy jednak szwedzkim obywatelom grozi więcej wybuchów. Lindberg z trudem koncentruje się na sprawie: żałoba po śmierci synka, rozpad rodziny, strata nielegalnie zdobytych pieniędzy. To wszystko razem sprawia, że praca jest na drugim planie, nawet dla tej pracoholiczki. Czy uwikłana w brudne sprawki kobieta jest w stanie poznać prawdę o zamachowcu? I czy uda jej się znów umknąć sprawiedliwości?

Wciągająca i przewrotna powieść nie jest pozbawiona wad, do których niestety trzeba zaliczyć niezbyt porywający język, miejscami szkodzący narracji, a także schematyczne rozwiązania.  Negatywny bohater pierwszoplanowy, to zabieg dosyć już opatrzony, ale Rogneby udaje się stworzyć po raz kolejny zajmującą fabułę, która  dużo zawdzięcza tak rozpisanej narratorce. Pogrążona w depresji, zmęczona uciekaniem przed zagrożeniem Leona nadal jest kimś, z kim muszą się liczyć zarówno przestępcy, jak i policjanci.

Małgorzata Tomaszek
(malgorzata.tomaszek@dlalejdis.pl)

Jenny Rogneby, „Leona. Cel uświęca środki”, Marginesy, Warszawa 2017



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat