Letnia powieść na jesienne wieczory

Recenzja książki "Powrót do domu".
Szkoda, że Nancy Thayer nie przemyślała dokładnie tego, co chciała stworzyć. „Powrót do domu” to bolesna w przewidywalności powieść dla mało wymagających.

Czytelnik musi mi wybaczyć pewne wyznanie. Jestem wielką fanką twórczości Orhana Pamuka. Turecki pisarz został obdarzony wyjątkowym talentem dostrzegania i ubierania w słowa subtelnych, niemal niezauważalnych nici łączących kobiety i mężczyzny. Pamuk tka delikatną tkaninę, którą nakłada na brutalną rzeczywistość. „Muzeum niewinności” to szczytowe osiągnięcie w opisywaniu poszczególnych stadiów uczucia. Bogaty, efemeryczny styl oddaje każdy niewidzialny pyłek ukradkiem strzepnięty z ramienia ukochanej.

Dlaczego piszę o Pamuku, gdy tekst ma dotyczyć „Powrotu do domu” Nancy Thayer? Ano dlatego, że się na tej książce zawiodłam. Liczyłam na kobiecą wersję słownych smagnięć, tak lekkich, że zastanawiasz się, czy nie są iluzją. Miałam nadzieję na Almodovara w wersji papierowej, który przez swoje obsesyjne uwielbienie dla kobiet stara się w każdym filmie rozedrzeć ich duszą, by wyciągnąć to, co ukryte najgłębiej. Nancy Thayer miała być kobiecym odpowiednikiem Pamuka i Almodovara – piękno, subtelność, kobieca natura, dzikie instynkty. A zamiast tego wszystkiego wsunęła mi do torby powiastkę dobrą dla zakompleksionych nastolatek outsiderek i znudzonych kur domowych.

Lexi i Clare przyjaźnią się od zawsze. W końcu Nantucket to mała wyspa, wszyscy się znają, a monotonię przerywają tylko głośni wczasowicze, którzy szturmują miasteczko podczas wakacji. Dziewczyny nie mają przed sobą sekretów do czasu, gdy Clare wiąże się z Jessem, szkolnym podrywaczem i powszechnym obiektem westchnień. Lexi czuje się oszukana, zdradzona, więc trochę na złość całemu światu podejmuje błyskawiczną decyzję o małżeństwie z, jak się okazuje, nieodpowiednim mężczyzną. Związek, który pozwolił Lexi wyrwać się ze szponów małomiasteczkowej rzeczywistości, wepchnął ją z powrotem w jej ramiona z niezwykłą mocą po kilku długich latach.

Lexi i Clare spotkały się ponownie. Mimo bolesnego, pełnego złości rozstania stara przyjaźń stanowi punkt wyjścia do budowania życia od nowa. Clare ma sklep ze słodyczami, Lexi otwiera ekskluzywny butik. Życie na wyspie na chwilę nabiera rumieńców, za chwilę jednak wraca do swojego niespiesznego tempa. Jedynie zawirowania miłosne podgrzewają atmosferę w spokojnej miejscowości nadmorskiej. No i sztorm. A on czasem więcej buduje, niż burzy...

„Powrót do domu” to faktycznie powieść o miłości, przyjaźni i wybaczeniu, nawet przyjemna powieść, tylko dlaczego taka przewidywalna i oczywista?! Wielka szkoda, że poza wątkiem macierzyństwa Lexi, wszystko inne da się wydedukować. Do tego styl. Lekki, łatwy i przyjemny. Wakacyjny. Ale nic poza tym. Język, który miał oddawać złożoność bohaterów, w gruncie rzeczy spłycił ich zachowania i przemyślenia. Ot, taka książeczka na jednorazową przygodę.

Mniemam, że Thayer zależało na opisaniu rzeczywistości prosto, bez zbędnych ozdobników, „tak po prostu”. Ale ktoś, do kogo przyległo miano jednej z najpopularniejszych pisarek amerykańskich, powinien trochę bardziej się postarać. Miałam wrażenie, że „Powrót do domu” to powieść napisana na werandzie, w słoneczny dzień, po wypiciu lemoniady i zjedzeniu ciasta z sąsiadką, która przyniosła najnowsze ploteczki. Jeśli kobiety będą utożsamiane tylko z taką „literaturą”, to nie dziwmy się, że zostaniemy przypisane do świata nudnych gospodyń, dla których jedyną rozrywką jest romans sąsiadki z przystojnym rybakiem.

Czytając „Powrót do domu”, ma się wrażenie, że „to już wszystko było”. Niestety, nie mogę polecić tej powieści jako pięknej i ubogacającej. Dlatego zamiast wyprawy na Księżycową Plażę, radzę udać się do Stambułu.

Michalina Guzikowska
(michalina.guzikowska@dlalejdis.pl)

Nancy Thayer, „Powrót do domu”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2011



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat