„Lili, mała czarodziejka. Magia północy. Tom 4” – recenzja

Recenzja książki „Lili, mała czarodziejka. Magia północy. Tom 4”.
„Lili, mała czarodziejka. Magia północy” to pełna ciepła opowieść o zmianach klimatu, trosce o przyrodę i małych gestach, które mogą pomóc chronić naszą planetę.

Lili to urocza, mała czarodziejka, która w życiu kieruje się jedną bardzo ważną zasadą: jeśli ktoś potrzebuje pomocy, nie ma czasu na zastanawianie się, tylko trzeba działać. Kiedy więc dziewczynka otrzymuje list od cioci Tundry, bez większego namysłu chwyta za czarodziejską miotłę i rusza na północ, by zastąpić ją podczas choroby. Przez kilka dni opiekuje się przyrodą i jej mieszkańcami, szybko odkrywając jednak, że świat, którym ma się zajmować, bardzo się zmienia.

Mroźna kraina okazuje się bowiem znacznie mniej bezpieczna, niż mogłoby się wydawać. Działalność człowieka coraz mocniej ingeruje w naturalne środowisko, zwierzęta tracą przestrzeń do życia, a zmiany klimatu wpływają na ich codzienne funkcjonowanie. Lili obserwuje te przemiany z perspektywy małej czarodziejki, ale dla młodego czytelnika są one przede wszystkim konkretnymi historiami zwierząt i miejsc, które można sobie wyobrazić. Dzięki temu tak trudny temat, jak globalne ocieplenie, przestaje być abstrakcyjnym hasłem, a zaczyna dotyczyć czegoś, co można zobaczyć, poczuć i zrozumieć.

„Magia północy” mówi o zmianach klimatu w prosty sposób, bez przytłaczania najmłodszych odbiorców ogromem problemu. Pokazuje, że nasze codzienne działania mają konsekwencje dla świata przyrody, a jednocześnie nie pozostawia dziecka z poczuciem, że sytuacja jest beznadziejna. Wręcz przeciwnie – Lili szuka sposobów, żeby pomóc, a na końcu książki dzieli się z czytelnikami swoimi notatkami z wyprawy i pomysłami na to, co sami możemy zrobić dla planety.

Bardzo podoba mi się właśnie takie podejście. Dzieci często słyszą o wielkich problemach współczesnego świata, ale „globalne ocieplenie” czy „zmiany klimatu” mogą brzmieć dla nich jak coś ogromnego i odległego, na co pojedynczy człowiek nie ma żadnego wpływu. Lili pokazuje coś zupełnie innego: nie musimy być wielkimi bohaterami, żeby zrobić coś dobrego. Czasami wystarczy mała zmiana, troska o najbliższe otoczenie albo zainteresowanie tym, co dzieje się z przyrodą wokół nas. I może właśnie w tym sensie każdy z nas rzeczywiście ma swoją małą czarodziejską moc.

Historia jest przy tym pełna ciepła i emocji, dzięki czemu ważny temat nie odbiera jej tego, co w dziecięcej literaturze najważniejsze – przygody i odrobiny magii. Piękne ilustracje dodatkowo pomagają przenieść się do mroźnego świata północy i sprawiają, że opowieść nie tylko się czyta, ale również ogląda z przyjemnością.

„Lili, mała czarodziejka. Magia północy” jest krótką lekturą, ale zdecydowanie nie pustą. Łączy baśniową przygodę z bardzo aktualnym tematem i zamiast straszyć przyszłością, zachęca dzieci do troski o świat, który je otacza. A jeśli po zamknięciu książki mały czytelnik zacznie zastanawiać się, co sam może zrobić dla zwierząt i przyrody, to chyba znaczy, że Lili wykonała swoje czarodziejskie zadanie na piątkę z plusem.

Katarzyna Chober

Alicia Teba, „Lili, mała czarodziejka. Magia północy. Tom 4”, Wilga, Warszawa, 2026.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat