Londyn, jakiego nie znacie

Recenzja książki „Nigdziebądź”.
Gaiman tworzy krainę, która swoimi szalonymi regułami i malowniczymi mieszkańcami dorównuje niemalże „drugiej stronie lustra” Lewisa Carolla, jest jednak znacznie bardziej niebezpieczna.

Na początku był serial, do którego scenariusz napisał Neil Gaiman, a zrealizowało BBC. Dopiero potem autor przerobił własny scenariusz i wydał książkę, która doczekała się już kilku wydań w Polsce.

„Nigdziebądź” reprezentuje sobą najlepsze cechy twórczości Gaimana: sympatycznych bohaterów, sugestywnie wykreowaną rzeczywistość, liczne intertekstualne odwołania, rozbuchaną wyobraźnię pozwalającą na tworzenie najbardziej szalonych, ale przekonywujących obrazów, wciągającą mieszankę humoru i grozy.

Bohaterem powieści jest zwykły pracownik biurowy, którego szare i monotonne życie przerywa spotkanie rannej dziewczyny. Richard Mayhew w odruchu serca zabiera z ulicy obdartą i krwawiąca nieznajomą, by tym samym wpakować się w sam środek wydarzeń, które znacznie go przerastają. Nieznajoma, o cudacznym imieniu Drzwi, okazuje się być jedną z wielu niesamowitych istot zamieszkujących Londyn Pod, niebezpieczne i niemalże zaczarowane miejsce, koegzystujące  równolegle z Londynem, który zna Richard.

Gaiman tworzy krainę, która swoimi szalonymi regułami i malowniczymi mieszkańcami dorównuje niemalże „drugiej stronie lustra” Lewisa Carolla, jest jednak znacznie bardziej niebezpieczna. Gadające szczury mające ludzkich służących, starzec mieszkający z ptakami, wielka bestia polująca w labiryncie i anioł, uwięziony po wsze czasy, równie piękny, co szalony.

W takim miejscu musi się odnaleźć pracownik biurowy, dla którego dotąd najbardziej zwariowaną rzeczą było kolekcjonowanie figurek trolli. Wraz z Drzwiami, tajemniczą Strażniczką i niebezpiecznym Markizem, podejmie mimo wszystko walkę z przeciwnikiem, mającym na swoich usługach dwóch psychopatycznych morderców.

Gaimanowi udało się stworzyć niezwykle sugestywny obraz miejsca poprzecinanego kanałami, ciemnymi korytarzami w których skrywają się zarówno przyjaciele, jak i wrogowie. W takiej scenografii osadził prostą, ale wciągającą historię o przyjaźni, poświęceniu i  odwadze. „Nigdziebądź” jest skonstruowane niczym baśń z piękną dziewczyną w opałach i czyhającymi na jej życie potworami. Jest to jednak baśń przewrotna, w której zamiast księcia występuje urzędnik, a nieznajoma jest może i piękna, ale przez większość czasu umorusana, jak nieboskie stworzenie.

Warto zapoznać się z książka, której sam Andrzej Sapkowski nie szczędzi komplementów, a takiej rekomendacji chyba można zaufać?

Małgorzata Tomaszek
(malgorzata.tomaszek@dlalejdis.pl)

Neil Gaiman, „Nigdziebądź”, Nowa Proza 2012



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat