Londyński żigolo

Recenzja książki „Spod kołdry”.
Jak połączyć przyjemne z pożytecznym? Mężczyzna do wynajęcia dobrze zna odpowiedź na to pytanie. Chcesz wiedzieć kim są jego klientki?

„Spod kołdry” nie jest typową propozycją beletrystyczną. Co odróżnia ją od przeważającej większości tego typu książek? Brak ciągu zdarzeń. Zawiera ona wiele krótkich rozdziałów, z których, nie licząc kilku, każdy stanowi oddzielne opowiadanie. Niemal w każdym z nich pojawiają się nowe postaci, a elementem wspólnym jest główny bohater, Luck i wykonywana przez niego profesja. Mężczyzna jest przesympatycznym, młodym Australijczykiem, mieszkającym w Londynie, który z braku laku, a jednocześnie chęci szybkiego i lukratywnego zarobku postanowił zostać żigolo.

W książce życie prywatne Lucka zostało okrojone do niezbędnego minimum i tylko dzięki temu zabiegowi nie można jej określić mianem zbioru erotycznych opowiadań. Kolejne rozdziały to przede wszystkim nowe zlecenia Lucka jako mężczyzny do towarzystwa, ich tytuły noszą imiona klientek. Historie są krótkie, zróżnicowane i zaskakujące, ale jednocześnie nieoderwane od rzeczywistości, a wręcz wielce prawdopodobne. Realni są również klienci Lucka. Są nimi zarówno starsze, jak i młode, nieprzeciętnie atrakcyjne kobiety, biedni, jak i niesamowicie zamożni ludzie. Różne są również ich oczekiwania względem wynajętego mężczyzny - jedni chcą się zabawić, inni popatrzeć, a jeszcze inni tylko porozmawiać.

Autor, Luke Bradbury, rolę narratora powierzył Luckowi. Mężczyzna opowiada czytelnikowi o swoich trudnych początkach w branży, odrzucaniu propozycji homoseksualnych i nagłym przyspieszeniu „kariery”, każdemu zleceniu poświęcając jeden rozdział. Wbrew pozorom książka nie należy do wyuzdanych czy niesmacznych. Seks nie został w niej przerysowany czy potraktowany przedmiotowo. Zaliczam ją do powieści erotycznych w wersji super light. Główny bohater dobrze wie, że w jego pracy najważniejszym organem wbrew powszechnej opinii jest... mózg.

Ku mojemu zaskoczeniu książkę czyta się bardzo dobrze, a to właśnie dzięki świetnie wykreowanej postaci Lucka. Pomimo zajęcia, którego się ima, nie można go nie lubić, to mądry i szczery facet, który ma indywidualne podejście do każdej z kobiet, rozumie ich sytuację i potrzeby. Choć "Spod kołdry" polecam zarówno kobietom, jak i mężczyznom, tym drugim przede wszystkim ze względu na porady Lucka, nie mogę o tej książce napisać, że jest ciekawa. Ciekawość nie towarzyszyła mi podczas czytania, za to zaskoczenie oraz rozbawienie i owszem. Czytelniku, pozwól się rozbawić i zaskoczyć!

Iwona Bujak
(iwona.bujak@dlalejdis.pl)

Luke Bradbury „Spod kołdry”, Warszawa, Amber 2013



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat