Książka przenosi nas na Dolny Śląsk, a głównymi bohaterami jest rodzeństwo. Dorota i Daniel przyjeżdżają do wujostwa na wakacje. Wujostwo dzieci mieszka w starym poniemieckim domu na wsi, co nie jawi się jako idealny plan na wypoczynek.
Dzieci są bardzo negatywnie nastawione do pobytu u rodziny. Szybko odkrywają brak internetu, co dodatkowo pogarsza ich humory. Nie mija jednak dużo czasu, a zajęcie samo się znajduje. Tajemnicze włamanie do domu, w którym mają spędzić wakacje, daje im pole do popisu. Dorotka, która oglądała z tatą seriale kryminalne, wie, jak podejść do śledztwa. Rozpoczyna się wielkie poszukiwanie sprawcy!
Książkę czyta się szybko, łatwo i przyjemnie. Akcja powieści jest bardzo spójna i na tyle intensywna, że według mnie nie znudzi młodego czytelnika. Tematyka historii również jest interesująca i wymaga od czytelnika pewnego zaangażowania, co stanowi jeden z atutów książki.
Najpoważniejszy „zarzut”, jaki mam do autora, to słownictwo. Myślę, że osoba dorosła czytająca tę książkę szybko zrozumie, o czym mówię. Już od samego początku ewidentnie czuć, że autor próbuje złapać balans w doborze słownictwa i tematyki, by dopasować je do młodego czytelnika. Efektem tego jest wrażenie, że czasem jest zbyt poważnie jak na książkę dla dzieci, a czasem zbyt dziecięco jak na młodego czytelnika, który już sam może czytać.
Niektóre tematy poruszane w książce mogą okazać się trudne do omówienia z dziećmi, zwłaszcza jeśli rodzice nie są na nie przygotowani. Dla mnie ciężkie do zaakceptowania były tematy poruszane tylko na zasadzie insynuowanej wzmianki. Przykładem takiego tematu jest potencjalny hazard wujka. Myślę, że dzieci nie zawsze wiedzą, o czym rozmawiają między sobą dorośli, ale zdecydowanie czują, kiedy coś jest nie w porządku. Takie właśnie tematy mogą budzić ciekawość dzieci, a później pytania do rodziców. Moim zdaniem tego rodzaju zagadnienia wymagałyby szerszego rozwinięcia lub większego przygotowania ze strony rodziców, ponieważ młodszy odbiorca może nie być jeszcze gotowy na samodzielne zmierzenie się z nimi.
Mimo moich uwag do treści uważam, że jest to dobra książka. Myślę, że jeżeli zależy nam na tym, aby zaszczepić w młodym czytelniku miłość do książek, to jest to świetna pozycja na początek. „Łowcy tajemnic. Złodziej czasu” zaciekawia, bawi, ale wymaga też zaangażowania ze strony czytelnika. Treść jest spójna, objętościowo w sam raz. Eksperyment przejścia Michała Kuźmińskiego z literatury dla dorosłych do tematyki dziecięcej uważam za udany.
Nikola Czerwińska
Michał Kuźmiński, „Łowcy tajemnic. Złodziej czasu”, Wydawnictwo Znak Emotikon, Kraków, 2026.
Komentarze