Łóżko całym światem

Recenzja książki „Łóżko”.
Czy można z własnej woli zawęzić swój świat do rozmiarów łóżka? Okazuje się, że jak najbardziej. Tylko po co?

Malcom to człowiek niezwykle specyficzny. Od dzieciństwa przejawiał dość osobliwe zachowania, obnażając się do naga w różnych miejscach i kompletnie nic sobie z tego nie robiąc. Ot, taki kaprys! Czy decyzję o spędzeniu reszty życia w łóżku, podjętą w dniu 25 urodzin także można uznać za kaprys? Gdyby nie to, że był w tym latami, niezmiennie konsekwentny do bólu, to zapewne tak.

„Łóżko” to historia wieloaspektowa. Choć skupiona na kontrowersyjnej decyzji Malcolma, to nie pozostawiająca w cieniu innych spraw osób z bliskiego otoczenia mężczyzny. Jesteśmy świadkami ciągłej wojny psychologicznej między braćmi, matki oddającej całą siebie synowi. To także bardzo realistyczny obraz walki, jaką toczy Malcolm z własnym ciałem, któremu bezruch nie służy coraz bardziej, w ostateczności prowadząc do całkowitego uzależnienia od innych. I to na własne życzenie. Przerażające, tym bardziej, że z usta brata płyną często gorzkie słowa opisujące postępującą metamorfozę Malcolma. Momentami można odczuć nawet jawny wstręt do cielesnych zmian, które są dość szczegółowo opisane i silnie pobudzają wyobraźnię.

Historia opowiadana przez brata sprawia, że świat Malcolma widzimy właśnie z jego perspektywy. Szczera i często bardzo krytyczna. Z jednej strony to ciekawy pomysł, bo dostajemy dzięki temu opis relacji braterskiej naszpikowanej  rywalizacją i zazdrością. Z drugiej, żal nieco, że nie dane jest nam poznać, co też siedzi w głowie Malcolma. Co popchnęło go decyzji o pozostaniu w łóżku już na zawsze? Czy wraz z biegiem lat i widokiem swojego ewoluującego w stronę monstrualnych rozmiarów ciała, początkowe motywy nie straciły na znaczeniu? Mam silne wrażenie, że decyzja Malcolma to zwykła ucieczka przed dorosłością i wszystkim, co się  z nią wiąże. W nie wychodzeniu z łóżka upatrzył sobie opcję asekuracyjną przed życiem. Czy jednak życie w takiej formie ma sens?

„Łóżko” to, bez wątpienia, książka godna uwagi. We mnie, poza sporą dawką silnych emocji, pozostawiła jednak także czytelniczy niedosyt. Szkoda.

Katarzyna Stec
(kultura@dlalejdis.pl)

David Whitehouse, „Łóżko”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2012



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat