Lucy Dillon „Policz do stu” – recenzja

Recenzja książki „Policz do stu”.
Zachwyca prostotą przekazu i autentycznością. Ciepła, zabawna, momentami wzruszająca do łez, ale z pewnością warta uwagi – taką okazała się dla mnie powieść „Policz do stu”.

Lucy Dillon, brytyjska pisarka i miłośniczka psów, akcję książki umiejscowiła w Wielkiej Brytanii. Główna bohaterka Gina Bellamy odziedziczyła po swej twórczyni zafascynowanie czworonogiem, które przyszło jej jednak z niemałym trudem. Zwierzę pojawiło się w jej mieszkaniu przypadkowo, pozostawione przez złodzieja jej prawie nieużywanego roweru. Tak jak i pies, w domu Giny wiele innych rzeczy pojawiało się od lat przypadkowo. Część z nich urzekała ją, inne natomiast nie stanowiły dla niej żadnego znaczenia. Po rozstaniu z mężem i przeprowadzce w nowe miejsce Gina posiadała stosy kartonów wypełnionych przeszłością. Kobieta załamana końcem miłości postanawia ułożyć swoje życie od nowa, zostawiając w nowym mieszkaniu jedynie sto przedmiotów, które mają dla niej duże znaczenie. Pozostałe rzeczy dzieli na te, których mąż żąda w dokumentach rozwodowych oraz na te, które oddaje do komisów przy hospicjach i schroniskach.

Gina to bohaterka w pewien sposób tragiczna. Rozstaje się ze swoją pierwszą prawdziwą miłością, o której nie potrafi zapomnieć. Wychodzi za mąż za przystojnego mężczyznę, z którym tylko początkowo tworzą udaną parę. Gdy dowiaduje się o tym, że ma raka, mąż opiekuje się nią najlepiej jak potrafi. Po chemioterapii ich związek zaczyna się rozpadać, partner potajemnie ją zdradza, następnie opuszcza. Gina sprzedaje dom, który z mężem remontowała i urządzała, ponieważ muszą podzielić się majątkiem. Wynajmuje małe, puste mieszkanie, które wypełnia po brzegi przedmiotami przypominającymi o przeszłości. Musi je wszystkie posegregować, co skłania ją do wielu wspomnień. Gdy kobieta ostatecznie godzi się z przeszłością i poznaje wspaniałego mężczyznę, nowotwór powraca. Autorka książki targa uczuciami czytelników jak wiatr chorągiewką, ale dzięki temu lektura jest bardzo wciągająca, fascynująca, pełna sekretów oraz barwnych i zajmujących opisów bohaterów i wydarzeń.

Powieść podzielona jest na rozdziały, z których każdy dotyczy kolejnego z przedmiotów, mających dla Giny znaczenie szczególne i przywołujących różne wspomnienia. Pierwsza część każdego rozdziału opisuje przygodę z czasów młodości bohaterki, druga część to nawiązanie do teraźniejszości. Dzięki tak ciekawemu szkieletowi książkę czyta się łatwo i przyjemnie, z dużym zainteresowaniem. To idealna lektura na pocieszenie po zakończonym związku, podpowiada jak pogodzić się z tym, co było i z uśmiechem patrzeć w przyszłość.

Joanna Swojak
(joanna.swojak@dlalejdis.pl)

Lucy Dillon, Policz do stu, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 2014



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat