Sinice. Mała miejscowość, w której czas jakby wolniej płynie. Można byłoby powiedzieć, że miejscowość, jakich w Polsce wiele, jednak ta konkretna wyróżnia się na tle pozostałych tajemniczą (i co gorsza, niebezpieczną) mgłą, spowijającą okoliczne tereny. W pewien mglisty niedzielny poranek znika studentka, która przyjechała do domu świętować swoje urodziny. Dziewczyna jakby dosłownie rozpłynęła się w tej mgle, wszelki ślad po niej zaginął. Kilka lat wcześniej w równie tajemniczych okolicznościach doszło do morderstwa mężczyzny, a także zaginięcia nastolatków. Mieszkańcy zaczynają budować legendę przeklętego miejsca. A całą tą atmosferę podgrzewa dodatkowo fakt, że pewnego dnia z mgły wynurza się mężczyzna, który twierdzi, że nic nie pamięta. Czy to sprawca właśnie się ujawnił czy może ukazała się kolejna ofiara?
„Ludzie z mgły” to moja trzecia książka Izabeli Janiszewskiej. Po „Niewybaczalnych” byłam bardzo entuzjastycznie nastawiona do autorki, bo opowieść o tajemniczych zabójstwach dzieci wręcz pochłonęłam. „Apartament”, kolejna książka pani Izabeli, już mnie tak nie kupił, choć historia była intrygująca. „Ludzi z mgły”, najnowszą książkę autorki, uplasowałabym na drugim miejscu. Do pokonania „Niewybaczalnego” jeszcze trochę zabrakło, ale sama historia właściwie czyta się sama.
Sam zarys fabularny książki może wydawać się dość standardowy. Ktoś znika, ruszają poszukiwania i próba dojścia do wyjaśnienia – co tak naprawdę się wydarzyło. Gdy jednak nałożymy na to klimat małej polskiej miejscowości, gdzie (co fanom gatunku wiadomo nie od dziś) każdy skrywa swoje tajemnice, robi się bardzo ciekawie.
Fabułę śledzimy od momentu zniknięcia młodej Alicji Jarosz, jednak w trakcie książki wielokrotnie skaczemy po linii czasowej. Odkrywamy więc kolejne wydarzenia z perspektywy kilku dni i kilku miesięcy od pamiętnego zdarzenia. Dzięki temu powoli układamy kolejne fragmenty tej precyzyjnie skonstruowanej zagadki. Dodatkowo główny wątek fabularny przeplatany jest krótkimi rozdziałami opowiadającymi inną historię, toksycznej rodziny (żeby nie zdradzać zbyt wiele). Bardzo ciekawy zabieg, nie wytrącał mnie z całej historii, a wręcz zmuszał do pogłówkowania, w jaki sposób tak różne zdarzenia zostaną przez autorkę w końcu powiązane.
Nie mam także żadnych zastrzeżeń do kreacji bohaterów książki. Podobała mi się ich naturalność i niejednoznaczność. Jedyne, co sprawiło mi lekki czytelniczy dyskomfort, to rozwiązanie wątku policjanta. Chyba trochę liczyłam na to, że jego postać stanie w obliczu konsekwencji swoich decyzji.
„Ludzie z mgły” to bez wątpienia książka, którą warto przeczytać. Może stanowić idealne uzupełnienie wakacyjnych planów czytelniczych, jako wywołujący napięcie thriller. Niezwykle podoba mi się to, że autorka wplata w swoje fabuły realne wątki i wydarzenia, nadając im znaczenia i dzieląc się historią często anonimowych ludzi z szerokim gronem czytelników.
Moim zdaniem tą książką Izabela Janiszewska ugruntowała swoją pozycję na polskim rynku wydawniczym. Ja z pewnością sięgnę po jej kolejne pozycje, bo jestem przekonana o tym, że ta autorka jeszcze nie raz nas zaskoczy.
AP
(biuro@dlalejdis.pl)
Izabela Janiszewska „Ludzie z mgły” , Wydawnictwo Czwarta Strona, 2023
Komentarze