Anne Goscinny, córka słynnego René Goscinnego, postanowiła postawić pierwsze kroki literackie. Tak wykreowana została Lulu – mała dziewczynka - a właściwie już nastolatka, która razem z czytelnikami przeżywa pierwsze zauroczenia i na swój sposób rozwiązuje codzienne problemy.
Rodzina Lukrecji nie jest wcale taka zwyczajna. Jej rodzice są po rozwodzie. Mama jest adwokatem, a tata to prawdziwy artysta i wieczny „niebieski ptak”. Babcia Scarlett – wielbicielka „Przeminęło z wiatrem” to karciany gigant. Poker i inne gry nie mają przed nią tajemnic, a do tego całkiem niezła z niej swatka i przyjaciółka. Obecny mąż mamy Lulu to Grzegorz – kontroler lotów i ogólnie fajny gość. Tę wesołą gromadę uzupełnia przyrodni brat Wiktor. Ten kilkulatek to prawdziwy pogromca potworów i zombie. Oczywiście walczy z nimi jedynie w wirtualnym świecie. Przyznacie, że taka rodzina jest gwarancją na to, że życie Lulu nie może być nudne. Jeżeli dodamy do tego trzy najlepsze przyjaciółki – Alinę, Karolinę i Paulinę, to uzyskamy świetną radosną i wspierającą się ekipę.
Anne Goscinny przedstawia nam tytułową bohaterkę na przestrzeni dziesięciu rozdziałów. Kolejne rozdziały stanowią odrębną historię i przygodę. Każda opowieść sprawia, że czytelnik lepiej poznaje Lukrecję. Zaznajamiamy się z jej marzeniami, rozterkami, wątpliwościami. W tej książce dzieciaki znajdą odrobinę swojej codzienności, podszytej lekkim humorem. Zobaczymy efekty eksperymentu z fasolą, poznamy Madonnę i przekonamy się, dlaczego warto zabierać rodziców na wycieczki. Gwarantuję, że podczas lektury kilka razy uśmiechniemy się do siebie.
Lukrecja ma swój niepowtarzalny wdzięk, ale to jednak nie Mikołajek i wydaje mi się, że książki o jej przygodach nie zyskają miana kultowych. Czyta się przyjemnie, a bohaterowie potrafią wzbudzić sympatię czytelnika. Ja bardzo polubiłam tę zwariowaną rodzinę i przyjemnie było spędzić z nimi kilka wieczorów. Ilustracje dopełniły całości i wspomogły wyobraźnię. „Lukrecja” to idealna lektura przed spaniem. Czy sięgnę po kolejną część? Na pewno! Mam nadzieję, że Anne Goscinny nie pokazała nam jeszcze wszystkich swoich możliwości i talentów.
Anna Wasyliszyn
(anna.wasyliszyn@dlalejdis.pl)
Anne Goscinny, „Lukrecja", Kraków, Wydawnictwo Znak Emotikon, Kraków, 2019
Komentarze