Główna bohaterka książki Doroty Krawczyk zatapia się jednak we wspomnieniach ze swojej młodości, kiedy z pewnością nie można jej było nazwać przykładną córką i uczennicą.
Na książkę Doroty Krawczyk pod tytułem „Luśka” oczekiwałam z wielkimi nadziejami na świetną literacką przygodę. Chociaż powieść zbiera wiele pochlebnych recenzji, to ja trochę się nią rozczarowałam. Po przeczytaniu opisu oczekiwałam publikacji, która rozbawi mnie do łez i skutecznie odciągnie mnie od codziennych problemów, pozwalając skupić się na perypetiach głównej bohaterki. Niestety w moim przypadku skończyło się raczej na lekturze „dla zasady”. Będąc gdzieś w połowie, miałam jeszcze nadzieję na jakąś puentę, mocne zakończenie, jednak i tutaj musiałam obejść się smakiem. Wprawdzie nie włożyłabym tej książki na półkę z napisem „wielkie niewypały”, bo z pewnością reprezentuje sobą dużą wartość literacką, jednak do mnie ona nie trafiła.
Luśka to typowa dziewczyna ze zdecydowanie nietypowym usposobieniem. Można byłoby ją nazwać chłopczycą – często zaglądała do kieliszka, zawsze była klasową łobuziarą i przysparzała swoim rodzicom setki powodów do zmartwień. Dla niej dzień bez przygód był dniem straconym. W jej życiowym słowniku „przygodą” było każde zdarzenie łamiące ogólnie przyjęte zasady i reguły postępowania. Wszędzie jej było pełno, a jeśli w jej rodzinnej miejscowości działo się coś złego, to można było być prawie pewnym, że jednym z uczestników była właśnie Luśka. Mimo swojej przekornej natury główna bohaterka marzy o miłości, cieple i czułości, których tak bardzo brakuje jej w życiu.
W książce Doroty Krawczyk synonimem świetnej zabawy są litry alkoholu, łobuzerskie występki, brak szacunku do innych i uczestnictwo w akcjach, które nierzadko stwarzają niebezpieczeństwo dla zdrowia i życia. Rozumiem, że wielu przedstawicielom młodego pokolenia takie zachowanie imponuje i z pewnością odnajdą przyjemność w lekturze książki. Martwi mnie jednak to, że tak naprawdę powieść nie niesie za sobą żadnego pozytywnego przekazu – dla mnie perypetie bohaterki, dumnej ze swoich wyskoków i zachowania, z pewnością nim nie są. Szkoda, bo widać, że autorka ma wielki talent literacki. Podkreślam jednak, że moja ocena publikacji jest subiektywna i tak jak już wcześniej wspomniałam, książka znalazła wielu sympatyków wśród odbiorców.
Katarzyna Kubiak
(katarzyna.kubiak@dlalejdis.pl)
Dorota Krawczyk, „Luśka”, Wydawnictwo Novae Res, Gdynia, 2019
Komentarze