„Lux Aeterna. Wieczne Światło” – recenzja

Recenzja książki „Lux Aeterna. Wieczne Światło”.
„Lux Aeterna. Wieczne Światło” to niesamowita historia Janka – zwykłego chłopaka, któremu pisany jest niezwykły los.

Książka jest pierwszą częścią futurystycznej trylogii opowiadającej o osobliwych bytach wplecionych w strukturę Wszechświata. Autor, Mike Wysocky, z wykształcenia aktor, z pasji tłumacz i podróżnik, zabiera nas w pasjonującą podróż w przyszłość.

Pewnego dnia Janek budzi się zupełnie otumaniony w ciemnym lochu. Towarzystwa dotrzymują mu tylko szczury i dwójka współwięźniów w sąsiednich celach. Chłopak nie pamięta jak znalazł się w tym położeniu. Ma także dziury w pamięci dotyczące ostatnich kilku tygodni swojego życia. Dodatkowo, zaczynają nawiedzać go niezrozumiałe surrealistyczne sny. Janek nie ma pojęcia dlaczego jest uwięziony i traktowany jak najgorszy przestępca. Czyżby popełnił jakąś straszną zbrodnię? Gdy staje się jasne, że nikt nie zamierza mu udzielić żadnych odpowiedzi, postanawia za wszelką cenę odzyskać wolność. Pomagają mu w tym początkowo Pierre, a następnie Saoke – więźniowie z sąsiednich cel. A przynajmniej na to wygląda. W książce Mike’a Wysocky’ego nic nie jest bowiem do końca pewne.

Dalej akcja rusza z kopyta. Szybko zagłębiamy się w zupełnie nieznaną nam rzeczywistość, w której poznajemy nową teorię powstania i funkcjonowania Wszechświata. To świat Gwardzistów, Świadomych i Buntowników, którzy czekają na przyjście Wiecznego Światła i starcie między nim a siłami ciemności. W dodatku, Janek nagle dowiaduje się, że w tajemniczych okolicznościach został przeniesiony do roku 2020, gdzie Polska i glob wyglądają nieco inaczej.

Akcja „Wiecznego Światła” toczy się wartko, a bohaterowie podróżują po różnych miejscach świata. Główny bohater jest chłopakiem z krwi i kości, z ognistym temperamentem i realistycznie naszkicowanym rysem charakterologicznym. Autor w bardzo barwny i realistyczny sposób opisuje kolejne przystanki na drodze Janka. Bardzo interesująca, choć jednocześnie nieco naiwna, jest też koncepcja zmian w historii stosunków międzynarodowych, jakie miałyby zajść w ciągu kilku następnych lat.

Niestety świat przedstawiony powieści ma poważne niedociągnięcia. Przez całą opowieść rzucane są czytelnikowi poszczególne urywki tej nowej rzeczywistości, które powinien on najwyraźniej sam sobie wygładzić i ułożyć w całość. Wieczne Światło obfituje w nowe informacje, które mieszają się ze sobą i sobie przeczą. W dodatku, wszystko okraszone jest tu do bólu dosłownymi i nie przystającymi do normalniej międzyludzkiej komunikacji dialogami. Autor ma trudności z wyjaśnianiem czytelnikowi aspektów nowej rzeczywistości oraz zachowaniem ciągu myśli i zdarzeń. Miejscami, czytelnik czuję się jak student, który przysnął na nudnym wykładzie, a gdy obudził się kilka chwil później, już nie ma pojęcia o czym była mowa. Pozostaje tylko domyślanie się całości ze skrawków dostępnych mu informacji. Negatywnie wpływa to niestety na łatwość odbioru lektury i siłę oddziaływania stworzonej przez autora opowieści.

„Lux Aeterna. Wieczne Światło” to ciekawa, pierwsza próba zmierzenia się z literaturą science-fiction. Wiele szczegółów jest tu niedopracowanych, ale pomysł na całość trylogii wygląda obiecująco. Ufam, że kolejne części zawyżą poziom.

Beata Żelazek
(beata.zelazek@dlalejdis.pl)

Mike Wysocky, „Lux Aeterna. Wieczne Światło”, Novae Res, Gdynia, 2016



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat