„Łzy Diabła” – recenzja

Recenzja książki „Łzy Diabła”.
Gdy pierwszy raz wzięłam do ręki „Łzy Diabła” i przeczytałam kilka stron, naszła mnie myśl: „Co ja zrobiłam?!”. Nie przepadam przecież za literaturą militarną, a ta jest jeszcze w wydaniu fantastycznym…

Nie zrozumcie mnie źle – cenię sobie dobrą książkę, a za dobrą fantastyką wręcz przepadam. Tutaj jednak miałam na początku wrażenie, że trafiła mi się książka o aspiracjach wojskowych przeniesiona w świat ni to fantasy, ni to science fiction. Ale, że nie należy oceniać książki po okładce (która jest ciekawa), ani po pierwszych stronach – zagłębiłam się w lekturę.

Książę Izaat, następca tronu Farji, aż pali się do wojaczki; cieszy go więc, gdy jego ojciec wysyła go z ważną misją wojenną, obejmującą wykorzystanie sprzętu wojskowego od Obcych. Po drugiej strony barykady ubogi Znajda zostaje przyjęty do niezwykłego plutonu Skorpionów, gdzie szkoli się w bezlitosnej sztuce zabijania i poznaje prawa rządzące tym światem, jednocześnie nie mogąc przypomnieć sobie nawet fragmentu swojej przyszłości. Czy obaj znajdą ukojenie w przyszłości, która staje przed nimi? Ile będą gotowi stracić, aby walczyć o najlepsze wygrane – własne, udane życie?

To nie pierwsza tego typu powieść Magdaleny Kozak, ale zdecydowanie pierwsza, która wpadła mi w ręce. Warto tutaj przytoczyć kilka słów o autorce, która jest lekarzem i żołnierzem w jednym. To znacząco przekłada się na jakość świata przedstawionego w „Łzach Diabła” – pozwala na przeżycie wojny w Afganistanie jeszcze raz, tylko osadzenie jej w świecie odległym, stworzonym we własnym umyśle. Czy to sposób na autoterapię? Droga do poradzenia sobie ze wspomnieniami z misji ratunkowych, które autorka realizowała jako lekarz wojskowy? Na to pytanie odpowiedzieć może tylko Magdalena Kozak; niezależnie jednak od odpowiedzi, stworzyła całkiem nowy, pełny zaskoczeń świat mistycznej Farji.

Z jednej strony zdecydowanie jest to opowieść dość intymna, bo przedstawiona z dwóch perspektyw. Widzimy mężczyzn w podobnym wieku, skupionych na walce o siebie i swoją tożsamość, a jednocześnie rozdzielonych przez wojnę, która stawia przed nimi inne wymagania i rzuca ich na dwie strony barykady. Ten niezwykły zabieg pozwala zaprezentować bardzo istotny fakt: nieważne, z której strony walki się stanie, zwykle ma ona zaprowadzić do podobnych celów.

Niezwykle trafia do czytelnika obraz Obcych, czyli… Ziemian. Choć służą oni niezwykłą technologią, to jednocześnie są również ograniczeni w swoich własnych nałogach. Jedyną ceną, jaką chcą za nowoczesny sprzęt wojskowy jest bowiem czars, który służyć ma do wytwarzania tytułowego narkotyku, Łez Diabła. Wizja ogólnego uzależnienia, które obejmuje całą ziemię, to wizja katastroficzna, ale zastanowić się należy, czy faktycznie tak odległa od rzeczywistości, jak wskazywałoby na to przedstawienie jej w nurcie fantastyki.

„Łzy Diabła” Magdaleny Kozak zdecydowanie mogę polecić fanom fantastyki z elementami science fiction, głównie militarnej, ale również bazującej na stworzeniu osobnych światów. I choć bohaterowie są do siebie bardzo podobni, to jednak bardzo inni - da się wśród nich znaleźć swojego ulubieńca. Moim był Znajda, a Waszym?

Paulina Grzybowska
(paulina.grzybowska@dlalejdis.pl)

Magdalena Kozak, „Łzy Diabła”, Warszawa, Insignis, 2015



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat