Janek był prawdziwym historycznym zapaleńcem. Często zastanawiał się nad tym jak wyglądałaby Polska, gdyby zmienić bieg odległych wydarzeń. Było mu wstyd, że jego ojczyzna jest słabym i małym krajem. W sercu młodzieńca tliła się iskra chęci do zmian. Nie wiedział, że tak szybko dostanie to, czego pragnął.
Chłopiec znalazł w lesie machinę czasu i przeniósł się do 1933 roku, aby móc podsunąć marszałkowi Piłsudskiemu pomysł na zmianę przyszłości.
Krótkie opowiadanie przygodowe (czy nawet o charakterze fantastycznym) w błyskotliwy sposób ukazuje to, co w naszym życiu jest najważniejsze. Nie powinniśmy narzekać na to jak jest, bo mogłoby być gorzej. Książeczka posiada jeszcze jedną wartość – piękne rysunki Grzegorza Dziurdzia. Skierowana do dzieci młodszych, mniej więcej do pięcio-, dziesięciolatków. 30-stronicowe opowiadanie przeczytałam mojemu rodzeństwu (Kasia 10 lat), Bartek (13 lat) i wnioskuję, że „Machina czasu” wywiera lepsze wrażenie i jest bardziej interesująca dla młodszych dzieci. Bartkowi książeczka nie wydawała się być bardzo przekonującą, ale może ma tu znaczenie fakt, że on już nie wierzy w krasnoludki (tak, krasnoludki).
Opowiadanie czyta się szybko, przyjemnie, a i morał płynący z jego treści mógłby dotknąć nie jedno serce. Ilustracje są również niesamowitym walorem książeczki, uczta dla oczu!
Klaudia Rogaczewska
(klaudia.rogaczewska@dlalejdis.pl)
„Machina czasu”, Dominik Matuszek, Gdynia 2016, Novae Res
Komentarze