„Magia umysłu” – recenzja

Recenzja książki „Magia umysłu”.
Magiczny ludzki umysł.

Jestem niezwykle zaangażowana w tematykę magii i to zagadnienie ciekawi mnie także od strony naukowej. Wielu naukowców na słowo „magia” od razu niesłusznie lekceważy to, co się za nim kryje, a opis tego tytułu zdradził, że w tym przypadku może być inaczej.

Z opisu wydawcy wynika, że James Doty, neuronaukowiec i znany orędownik idei współczucia, prezentuje w tej książce możliwości, jakie oferuje manifestowanie, tworząc podwaliny życzliwego, lepszego świata. Książka zawiera przystępnie opisane ćwiczenia do samodzielnego wykonywania. Obejmują one uwagę, medytację, wizualizację i współczucie.

Autor zaczął od wyjaśnienia, jak i dlaczego manifestacje według niego działają. Przedstawił teorię, według której chodzi o ustalenie swojego myślenia na konkretne działania, które mają zmienić życie i rzeczywistość wokół nas. Przyjrzał się pozytywnemu myśleniu i afirmacjom z punktu widzenia psychologii i neuronauki, cały czas podkreślając swoje naukowe stanowisko. Autor daje nam wskazówki, jak efektywnie pracować nad sobą, uważnie słuchać samego siebie oraz medytować.

Dla wielu czytelników sporą zaletą książki może być język. Przejrzysty przekaz, bez zawiłości i niejasności, trafia z łatwością, więc tekst czyta się szybko. Naukowe terminy są wyjaśniane na bieżąco albo/i opatrzono je przypisem z nieco dłuższym wyjaśnieniem lub odesłaniem do jakiejś publikacji na końcu. Sama miałam mały problem z tym nadzwyczaj swobodnym językiem. Za bardzo kojarzył mi się z gawędą, a do tego czułam przesycenie licznymi opowiastkami z życia autora, wspomnieniami, anegdotami. Rozumiem, że chciał podzielić się doświadczeniem i pokazać swoją drogę, ale chwilami zbyt daleko odchodził od głównego tematu. „Magia umysłu” nie jest przecież dziennikiem.

Podążanie za tokiem rozumowania autora, w którym nie ma nic trudnego, prowadzi do ćwiczeń, a więc praktyki. Doty ewidentnie celowo przeplótł część „pogadankowo-wykładową” propozycjami ćwiczeń. Ich ilość uważam za przeciętną, jednak to, jak ważne jest działanie, wracało cały czas. Rola pracy nad sobą została wyraźnie podkreślona.

Mam jeszcze mieszane uczucia do tytułu – wydaje mi się dosyć mylący.  Autor pisze o zupełnie innej magii niż ta rozumiana powszechnie. Według niego to też jest magia, ale osoby parające się magią w rozumieniu ezoterycznym, mogą czuć mały niedosyt (autor nie podjął wątku afirmacji właśnie w mocno ezoterycznym kontekście, nawet odciął się od niego). Z kolei umysły ścisłe i  wszyscy, którzy negują istnienie magii, mogą niesłusznie książkę skreślić już po samym tytule i podtytule.

Nie jestem w stanie z czystym sumieniem polecić tej książki, ponieważ nie jest to pozycja dla każdego. „Magia umysłu” to swoisty papierowy, osobisty trener. Jeśli ktoś szuka słów motywacji to naprawdę warto. Z treści można również wyłuskać sporo informacji o działaniu ludzkiego mózgu. Dla mnie jednak ta wiedza została rozmyta przez nadmiar opowiastek i anegdot, dlatego chwilami całość była dla mnie nużąca.

Kinga Żukowska
(kinga.zukowska@dlalejdis.pl)

James R. Doty, „Magia umysłu”, Dom Wydawniczy Rebis, 2025.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat