Ich kolejna sprawa dotyczy podrabianego złota. Czy śledztwo pozwoli im odnaleźć fałszerza i rozwikłać kolejne z zadań dla psich bohaterów?
Po pierwsze książka sama w sobie. Nie ukrywajmy, jest to „cegła” mająca ponad 550 stron. Nigdy nie potrafiłam wciągnąć się w tak długie powieści, jeśli nie były prawdziwymi arcydziełami. W tym przypadku było podobnie, ponieważ historia Rebeki Cooper nie powala, choć jest interesująca. Jeśli natomiast chodzi o okładkę – polska wersja jest o niebo lepsza od oryginalnej. Obrazuje główną bohaterkę oraz jej towarzysza, pierwszy rzut oka wprawia czytelnika w klimat tajemnicy i mroku, dokładnie taki jak powinien. Tytuł także nie został z oryginału przetłumaczony dosłownie, ponieważ oryginalna wersja to „Bloodhound”, co oznacza nic innego jak rasę psa. Ciekawi mnie w jakim stopniu treść polskiej wersji językowej zgadza się z wersją pierwotną, skoro zarówno tytuł, jak i grafika okładki są od siebie zupełnie różne.
Zdaję sobie sprawę z tego, że w świecie fantastyki powstało już wiele, wydawać się może, że wszystko, i ciężko wymyślić coś nowego. Tamorze Pierce udało się stworzyć świat, w którym człowiek i zwierzę są w dużej części tożsame fizycznie, ale też psychicznie. Królestwo Tortallu jest miejscem fantastycznym, w którym spotykają się światy ludzi, zwierząt, nadprzyrodzonych postaci i zjawisk magicznych. Ta mieszanka dobrze ze sobą współgra, dzięki czemu czytelnik przepływa przez kolejne rozdziały i nie jest zszokowany, sytuacja w powieści wydaje się być całkiem normalna. Ogrom bohaterów w „Magii złota” został przez autorkę dobrze uporządkowany. Każda z postaci posiada osobowość i wyróżnia się czymś, każda jest barwnie opisana i doceniona zarówno przez Tamorę Pierce, a dzięki jej zdolnościom również przez odbiorcę. Obrazy bohaterów w tej książce zasługują według mnie na duże uznanie. Gorzej wypada natomiast sama fabuła, która niczym szczególnym mnie nie urzekła. Wydarzenia śledztwa toczą się jak gdyby same sobie, a winny nie został szczególnie zamaskowany. Czytelnik nie ma zabawy z powodu możliwości przeprowadzania własnych dociekań, nie ma też w tej powieści tego, co lubię najbardziej w tekstach kryminalnych – ostatecznego zwrotu akcji i zmiany podejrzeń na kogoś wcześniej zupełnie niewinnego.
„Magia złota. Kroniki Tortallu” jest lekka i przyjemna, może czasem nużyć nadmiarem nowych imion i charakterystyk bohaterów, akcja nie wzbudza większych emocji, ale fanom fantastyki spodoba się sama w sobie. Obraz świata, w którym kontrolę sprawują zastępy zwierząt jest niesamowity, choć powtarzalny. Jeśli ktoś za pomocą książki nie chce oderwać się od codzienności na kilka godzin, ale na kilka dni to „Magia złota” Tamory Pierce nadaje się do tego idealnie.
Joanna Swojak
(joanna.swojak@dlalejdis.pl)
Tamora Pierce, „Magia złota. Kroniki Tortallu”, Warszawa, Wydawnictwo Jaguar, 2014
Komentarze