Jak zrozumieć fizykę? To pytanie wracało do mnie od lat. W szkole miałam same piątki, ale do dziś nie wiem, jakim cudem. Nie rozumiałam ani nauczycieli, ani podręczników. Wkuwałam na pamięć, byleby wbić się w klucz i zaliczyć. Kiedy sięgnęłam po „Magiczną materię” Felixa Flickera, byłam przekonana, że będzie to lektura równie przystępna, co książka po chińsku – czyli kompletnie nie do przebrnięcia. A jednak już pierwsze strony udowodniły mi, jak bardzo się myliłam.
Flicker nie udaje profesora z zadartym nosem. Jest gawędziarzem, który bierze cię za rękę i prowadzi przez meandry fizyki. Każde trudniejsze pojęcie rozkłada na czynniki pierwsze, tłumacząc je przez obrazy, porównania i literackie metafory. Nagle okazuje się, że fizyka nie jest tylko zbiorem wzorów i wektorów, które straszą z tablicy. To coś, co dzieje się cały czas – w wodzie grzejącej się w czajniku, w krysztale cukru, w chaotycznych układach, które jednak podlegają własnym prawom.
Najpiękniejsze jest to, że autor pokazuje fizykę jako coś więcej niż naukę. To opowieść o świecie, w którym czytelnik może poczuć się czarodziejem. Kryształy i chaos jawią się tu nie jako zimne zjawiska do policzenia, ale jako tajemnice, które można odkrywać z tym samym zachwytem, z jakim dzieci patrzą na magię. Flickerowi udaje się coś niemożliwego – sprawia, że nie tylko rozumiem, ale też chcę wiedzieć więcej. Od kilku dni łapię się na tym, że opowiadam bliskim ciekawostki z książki, a fizyka, której kiedyś unikałam, wciągnęła mnie jak opowieść o innym świecie.
„Magiczna materia” to książka dla wszystkich, którzy kiedyś bali się fizyki, a dziś mają ochotę spojrzeć na nią bez traumy. Prosty język, obrazowe przykłady i pasja autora sprawiają, że skomplikowane zjawiska nagle stają się nie tylko zrozumiałe, ale i fascynujące. To nie jest nudny wykład – to podróż po niezwykłej krainie, w której nauka spotyka się z magią.
Dzięki tej książce fizyka przestała być dla mnie zestawem zakazanych zaklęć, których nigdy nie uda mi się opanować. Okazała się światem pełnym cudów, które wreszcie zaczęłam rozumieć, ale które nadal potrafią mnie zadziwić. Jeśli ja mogłam się pogodzić z fizyką po 20 latach nieukrywanej niechęci – to najlepszy znak, że każdy może odkryć, że wzory nie są karą, a kluczem do magii.
Katarzyna Chober
(katarzyna.chober@dlalejdis.pl)
Felix Flicker, „Magiczna materia. Sekrety fizyki, chaos i kryształy”, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań, 2025.
Komentarze