Anna i Justyna to serdeczne przyjaciółki, które w natłoku codziennych zajęć nie zawsze mają czas na spotkanie. Próbują to sobie zrekompensować stałym kontaktem mailowym, informują się o ważnych wydarzeniach ze swojego życia, pomysłach, decyzjach. Doskonale się rozumieją, lubią ze sobą rozmawiać, planują wspólne wyjazdy. Jakaż jest ich więc radość, gdy nagle okazuje się,że obie w niemal tym samym momencie zachodzą w ciążę! Wiadomość ta uruchamia lawinę maili, w których obie przyszłe mamy zwierzają się ze swoich obaw, lęków i ochoczo relacjonują przebieg najważniejszych dziewięciu miesięcy swojego życia.
Anna Kuliberda i Justyna Smolińska, zainspirowane własnymi doświadczeniami związanymi z okresu trwania ciąży, postanowiły napisać książkę, która doda otuchy przyszłym mamom. „Ciąża drogą mailową” to zbiór korespondencji mailowej dwóch koleżanek, począwszy od dnia, w którym dowiedziały się o ciąży, skończywszy na dniu rozwiązania. Obie są tak samo podekscytowane i tak samo radośnie poddenerwowane, mimo że Anna, mama 2 letniej Julki, już mniej więcej wie, co czeka ją w najbliższym czasie. Dla Justyny ciąża to kompletna nowość, paraliżuje ją strach przed porodem i zmianami, które niesie ze sobą pojawienie się dziecka.
„Ciąża drogą mailową” to w żadnym wypadku nie jest poradnik dla kobiet spodziewających się dziecka (co autorki zastrzegają sobie na pierwszej stronie ich powieści), jednak niesie ze sobą wiele informacji, które ciężarnym mogą się przydać. W zgrabny sposób wtrącona jest lista badań, o których należy pamiętać, opisane są zmiany zachodzące w organizmie kobiety. W dużej mierze jest to książka opisująca problemy, z jakimi muszą zmierzyć się przyszłe mamy. Począwszy od sposobu poinformowania partnera o ciąży, jego reakcji, poprzez poszukiwanie porozumienia z teściową, wykończenie domu, opiekę nad drugim dzieckiem, wybór odpowiedniego szpitala, kończąc na trudnościach z samoakceptacją własnego ciała.
Anna Kuliberda i Justyna Smolińska stworzyły w pewnym sensie książkę „ku pokrzepieniu serc” wszystkich przyszłych mam. Pokazały w niej, że chwile zwątpienia, poczucie kompletnej bezradności to coś całkowicie naturalnego, z czym przychodzi nam się zmierzyć w obliczu olbrzymich zmian. Zapewniają, że jeśli zdarzają się momenty, w których masz już serdecznie dość swojego brzuszka, nie oznacza to, że nie jesteś gotowa na rodzicielstwo. W rzeczywistości wiele kobiet w czasie ciąży czuje się zagubionych i niepewnych, nie jesteś więc odosobnionym przypadkiem. „Ciąża drogą mailową” nie propaguje obrazu szczęśliwej, wypoczętej i doskonale umalowanej przez 24h przyszłej mamy, której uśmiech nie schodzi z twarzy, a energia nigdy się nie kończy. Przedstawia czas ciąży w bardziej realistyczny sposób. Absolutnie nie zaprzecza, że jest to jeden z ważniejszych etapów w życiu kobiety, nie przesadza jednak z wynoszeniem go na piedestał i nie zapomina o wiążących się z nim niedogodnościach. Dodatkowym atutem książki jest język i styl, dzięki którym kolejne kartki same się przewracają w zastraszającym tempie.
„Ciąża drogą mailową” to książka, po którą bardzo chętnie sięgną wszystkie kobiety, będące w czasie trwania swojej dziewięciomiesięcznej podróży. Dzięki niej z pewnością poczują się lepiej, przypominając sobie, że nie są same i zapominając choć na chwilę o bólu kręgosłupa i strachu przed porodem.
Monika Krzysztanowicz
(monika.krzysztanowicz@dlalejdis.pl)
Anna Kuliberda, Justyna Smolińska, „Ciążą drogą mailową”, Novaeres 2012
Komentarze