„Mala vita” – recenzja

Recenzja książki „Mala vita”.
Krew, wszechobecna śmierć, mafijne porachunki, a to wszystko podszyte ciężką tkaniną, utkaną z grubych pieniędzy...

– tak właśnie wygląda świat przedstawiony przez Claudio Michele Manciniego w książce „Mala vita”.

Na półkach księgarni od czasu do czasu pojawiają się takie pozycje, na które czeka się z zapartym tchem – jedną z takich książek jest właśnie wspomniana przeze mnie powieść włoskiego pisarza Manciniego. Każdy najmniejszy detal jest tutaj dopracowany tak, by czytelnik już od samego początku mógł zanurzyć się w nieznanym do tej pory świecie. Kastet ociekający krwią, przedstawiony na okładce, nie pozostawia złudzeń – tutaj wszelkie tematy tabu i tajemnice przestają istnieć, gdy tylko przekraczamy próg literackiego, a zarazem mafijnego świata. Niewątpliwą zaletą książki jest jej język – lekkie pióro autora sprawia, że czytając ma się wrażenie, że płyniemy przez słowa. Słowa prawdziwie zroszone kroplami szkarłatnej cieczy.

Na początku książki poznajemy z pozoru normalną rodzinę. Enrico Cardone, jego żona i córka mieszkają w Palermo. Przeprowadzili się tutaj jakiś czas temu, co spotkało się z ogromną dezaprobatą młodej dziewczyny, tęskniącej za przyjaciółmi i dalszą rodziną. Pewnego dnia, gdy jak zwykle przebywała na dworze rozmyślając o życiu zauważa dwóch tajemniczych mężczyzn zmierzających w stronę jej domu. Jak się okazało, nie mieli pokojowych zamiarów. Dziewczyna, ukryta w domu, przez okno widziała na własne oczy, jak mafijne porachunki odbierają jej dwie najdroższe osoby w jej życiu.

Takie historie u każdego z nas wywołują dreszczyk emocji i wciągają od pierwszej przeczytanej strony. Nie inaczej jest w przypadku tej książki. Czytelnik ma możliwość wejścia w sam środek mafijnego świata, który do tej pory zawierał więcej niewiadomych niż niektóre najlepiej strzeżone tajemnice. Mafia jawi się nam nie tylko jako kolebka przestępczości, ale głównie jako biznes przynoszący ogromne zyski. Dopóki wszelkie pieniężne transakcje przebiegają tak jak powinny, wszystko jest dobrze. Problem zaczyna się wtedy, gdy coś idzie nie po myśli najbardziej wpływowych osób w hierarchii mafijnej rodziny.

Książka jest naprawdę bardzo ciekawa – pozwala spojrzeć na opisywany problem z zupełnie innej perspektywy. Każdy z nas pamięta sceny z „Ojca chrzestnego”, na którego podstawie zbudowaliśmy sobie pewien obraz włoskiej mafii. Tymczasem mamy możliwość odkrycia jej prawdziwego oblicza, u którego podstaw leżą naprawdę wielkie pieniądze.

Czy warto przeczytać tę pozycję? Z pewnością. Jedyne, co może razić czytelnika, to ogromna ilość dialogów i pewien niedosyt pozostający po lekturze. Mimo to jednak książka naprawdę jest warta uwagi. Jest ona prawdziwym oknem na włoski przestępczy świat.

Katarzyna Kubiak
(katarzyna.kubiak@dlalejdis.pl)

Claudio Michele Mancini, „Mala vita”, Bellona 2017



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat