Powstało wiele książek opisujących zbrodnie nazistów. Rzeczywistość niemieckich obozów zagłady potrafi opisać każdy licealista. 72 lata po zakończeniu wojny wielu Polaków nie udzieliło Niemcom rozgrzeszenia. Tymczasem, w wygodny sposób, zapominamy o niechlubnych stronach własnej historii. To milczenie, swoim reportażem, przerywa Marek Łuszczyna. Reporter dociera do byłych więźniów polskich obozów i udowadnia, że zgładzono w nich tysiące osób. Ich ciała spoczywają w zwyczajnych na pozór miejscach. To dzisiejsze parki, ogródki działkowe i osiedla.
Książka Marka Łuszczyny nie jest ani łatwa, ani przyjemna. Po jej przeczytaniu niejednokrotnie zadamy sobie pytanie: dlaczego tak łatwo przerodzić się z ofiary w kata? Autor zabiera odbiorcę w podróż pełną niewygodnych faktów. Po kolei przytacza nam akta sprawców, zeznania więźniów i fragmenty rozmów z politykami. Wszystko to składa się na obraz powojennej, wyzwolonej przez armię Czerwoną Polski. Jest to rzeczywistość pesymistyczna, gdzie na wielu ludzi niewygodnych dla nowej władzy czekają tortury i śmierć.
O książce Marka Łuszczyny trudno zapomnieć. Po jej przeczytaniu czytelnikowi towarzyszy wiele emocji od gniewu do wstydu i niedowierzenie. Każdy, kto jest zainteresowany tematyką drugiej wojny światowej powinien tę książkę przeczytać. To pozycja, dzięki której odbiorca ujrzy historię w nieco innej odsłonie. Czy lepszej, prawdziwszej? Niech każdy oceni z nas sam.
Ilona Kamińska
(ilona.kaminska@dlalejdis.pl)
Marek Łuszczyna, „Mała zbrodnia. Polskie obozy koncentracyjne”, Znak Horyzont, Kraków 2017
Komentarze