Artur jest młody i ambitny. Ma dobrą pracę z możliwościami rozwoju. Jest dumny z tego, co osiągnął. Aczkolwiek kiedy głębiej zastanawia się nad swoim życiem, to czegoś mu brakuje. Sam nie jest pewien, czego dokładnie. Pewne przykre zdarzenie przerywa jego refleksje i całkowicie zmienia priorytety młodego Kanadyjczyka.
„Czyż nie jest tak, że ludzie podążają szlakiem przetartym przez ich przodków, ale ich pierwszych kroków nie tylko nie widzieli, ale nawet nie słyszeli? Jeśliby widzieli, skąd przyszli i dokąd idą, byliby chyba nieugięci w swoich dążeniach. Ale człowiek jest jak motyl, każdego dnia rozpoczyna życie od nowa – z tą tylko różnicą, że ludzki dzień jest znacznie dłuższy niż motyli.”
Artur mieszka i pracuje w Vancouver. Ma stabilne zatrudnienie, ciekawą pracę oraz wiele możliwości rozwoju przed sobą. Kanadyjczyk żyje w dynamicznym tempie, typowo charakterystycznym dla osób zamieszkujących ogromne aglomeracje. Jedyną odskocznią Artura od pracy, a jednocześnie wielką pasją, są górskie wycieczki. Artur je uwielbia, ceni sobie także kontakt z naturą. Błogą ciszę i spokój. Z drugiej strony – nie wyobraża sobie życia poza swoim miastem.
Wielkomiejski pośpiech, a jednocześnie „amerykański sen” głównego bohatera błyskawicznie przerywa pewne przykre zdarzenie, które pozostawi w nim ślad na całe życie. Artur nie będzie musiał już wybierać tego, czego pragnie. O wszystkim zdecyduje los i człowiek zwany przez bohatera „Malarzem”. „Arturowi wydawało się, że to jakaś bajka. Rozglądał się i rozumiał coraz lepiej, że obok jego świata istnieje inny. Nie jest głęboko ukryty i nawet nie taki daleki, aby nie można było do niego dotrzeć. Ów świat zawsze istniał koło niego, a on go zawsze nie zauważał. To było piękne…”
Gevorgyan Hovhannes w „Malarzu” ukazał zderzenie dwóch światów – dynamicznie biegnącego z naciskiem na rozwój i karierę oraz zgodnego z naturą, zmuszającego do refleksji, zatrzymania się. Hovhannes opisuje też duchową przemianę Artura, reorganizację jego priorytetów po zdarzeniu, które całkowicie odmieniło głównego bohatera.
W mojej opinii „Malarz” to lektura na wolny wieczór (szczególnie zimowy), która niejako pozwala na chwilę „zatrzymać się” w miejskim pędzie, docenić świat pod aspektem natury, wszechobecnego piękna. I na tym kończą się zalety tej książki. Uważam, że nie jest to publikacja, która szczególnie zapada w pamięci i do której chciałoby się wrócić po latach. Lektura niesie pewne przesłanie, aczkolwiek fabuła jest dosyć okrojona, a tematyka zbyt ogólna. Przez to „Malarz” pozostaje jedynie książką taką, jakich wiele.
Ewelina Grzesiuk
(ewelina.grzesiuk@dlalejdis.pl)
Gevorgyan Hovhannes, „Malarz”, wyd. Novae Res, Gdynia, 2018 r.
Komentarze