Zarówno powieść, jak i serial zbierają entuzjastyczne oceny, warto więc przekonać się samemu, o co tyle szumu.
Autorka kreśli obraz spokojnego amerykańskiego miasteczka, w którym prym wiedzie Elena Richardson, modelowa wręcz matka czworga dzieci i żona, kobieta twardo trzymająca się zasad, precyzyjnie planująca każdy swój krok. Do takiego miejsca trafia Mia Warren, artystka oraz samotna matka, której sposób życia jest skrajnie odmienny od tego poukładanego i uporządkowanego, jakie prowadzi Elena. Mia wynajmuje dom od Richardsonów, raz na zawsze zmieniając życie Eleny i jej rodziny.
Pewnego dnia dochodzi do podpalenia domu Richardsów właśnie, a kwestia wyjaśnienia, dlaczego doszło do pożaru i kto jest za niego odpowiedzialny, staje się początkiem opowieści o miasteczku, jego mieszkańcach i ich tajemnicach. To historia koncentrująca się na nierównościach społecznych, a także kładąca niezwykle duży nacisk na macierzyństwo w jego różnych odmianach.
Autorka świetnie kreśli portret małomiasteczkowej społeczności, a także wyraźne różnice w stylu życia swoich bohaterek. Matka i żona, szanowana obywatelka z jednej strony, artystyczny duch, niekwapiący się do wiązania z nikim i niczym, z drugiej. Jak oddziaływać będą na siebie Mia i Elena? Czy tak skrajnie różne kobiety są w stanie dojść do porozumienia? Pisarce udało się stworzyć wiarygodne portrety różnych kobiet, a także nakreślić relacje aż tętniące od podskórnych uczuć, w których mieszają się zdziwienie, podziw, fascynacja.
„Małe ogniska”, to wielowymiarowa powieść, poruszająca naprawdę szerokie spektrum tematów, a jednocześnie niezwykle wciągająca i sprawnie napisana książka. Niezależnie od tego, czy nastawiacie się na sagę rodziną, intrygę w stylu „gotowych na wszystko”, czy też tajemnicę rodem z „Małych kłamstewek”, w powieści Celeste Ng, znajdziecie to wszystko.
Małgorzata Tomaszek
(malgorzata.tomaszek@dlalejdis.pl)
Celeste Ng, „Małe ogniska”, Papierowy księżyc, Warszawa 2020
Komentarze