Arthur Clennam po śmierci ojca wraca do rodzinnego Londynu. Podczas rozmowy z oschłą matką orientuje się, że ma ona nową służącą, dla której jest wyjątkowo miła. Od gosposi, która była jego nianią, dowiaduje się, że nowa pomocnica to Maleńka Dorrit. Dziewczyna jest drobna i nieśmiała. Nie została obdarzona niezwykłą urodą, ale wydaje się być szlachetną osobą. Arthur przyjeżdża do Londynu nie bez powodu. Na łożu śmierci ojciec poprosił go, żeby dokonał zadośćuczynienia pewnej osobie. Syn postanawia wyjaśnić tę zagadkę i jedynym punktem zaczepienia wydaje mu się tajemnicza Maleńka Dorrit.
Powieść Charlesa Dickensa była publikowana w odcinkach w latach 1855-1857 i idealnie przedstawia Londyn tamtego okresu. Poza opisami wyglądu miasta pisarz przedstawił problemy związane ze spekulacjami giełdowymi i nieudolnością rządów, które stanowiły dla niego inspirację. Dickens czytał gazety informacyjne o spekulacjach finansowych i ludziach popełniających samobójstwo po utracie całego majątku. Widywał również zrozpaczonych bankrutów na schodach paryskiej giełdy.
Wydanie „Maleńkiej Dorrit”, które mam przyjemność recenzować zostało opublikowane w twardej oprawie. Czcionka nie jest mikroskopijna, dzięki czemu czyta się szybciej i wygodniej. Pomimo tego książka jest lekka. Można spokojnie zabierać ją ze sobą i czytać w drodze do pracy.
Myślę, że „Maleńka Dorrit” Charlesa Dickensa to jeden z klasyków, które powinien przeczytać każdy. Język powieści nie jest wymagający, a fabuła wciąga od pierwszych stron.
Dominika Jaworowska
(dominika.jaworowska@dlalejdis.pl)
Charles Dickens, „Maleńka Dorrit”, Kraków, Wydawnictwo MG, 2016
Komentarze