„Małgorzata idzie na wojnę” – recenzja

Recenzja książki „Małgorzata idzie na wojnę”.
„Wojenko, wojenko, cóżeś ty za pani, że za tobą chłopcy idą malowani?” – słowa tej żołnierskiej pieśni znają zapewne wszyscy.

Nie trzeba być specem od historii aby wiedzieć, że gdy mężczyzna szedł na front, jego wybranka wiernie na niego czekała. Jednak czy aby na pewno każdej kobiecie ta rola odpowiadała? Czy każda rozumiała potrzebę walki o ojczyznę, nawet kosztem miłości?

Kiedy Wojciech Lubawski i Tomasz Natkaniec natknęli się przypadkiem na list młodej dziewczyny, zaadresowany do stryja, jeszcze nie wiedzieli, jak fascynującą historię uda im się odkryć. Mimo wszystko zdołał ich on na tyle zaintrygować, że postanowili znaleźć więcej informacji na temat adresatki, a potem nawet napisać o niej książkę. Tak oto powstała niesamowita powieść „Małgorzata idzie na wojnę”.

Tytułową bohaterką jest Małgorzata Szczerbińska – piękna, młoda krakowianka, która niebawem zamierza wyjść za mąż. Do zaślubin jednak nie dochodzi – narzeczony wyrusza wraz z oddziałem Józefa Piłsudskiego walczyć o wolną Polskę. Urażona kobieta postanawia go odnaleźć i…zabić. Nie jest to jednak takie proste, jakby się mogło wydawać. Małgorzata przeżywa coraz to nowe przygody, staje oko w oko z wieloma znamienitymi postaciami, nie raz ociera się o śmierć, aż w końcu znajduje się w samym centrum walk o wolność ojczyzny.

Sięgając po tę książkę byłam pełna obaw. Myślałam, że przyjdzie mi czytać kolejne suche, pozbawione polotu dzieło . W taki sposób przecież większości z nas kojarzą się książki historyczne .  Nic bardziej mylnego. „Małgorzata idzie na wojnę” to przede wszystkim portret kobiety zdecydowanej, dumnej, nie pasującej do czasów, w których przyszło jej żyć. Na łamach powieści Szczerbińska przechodzi przemianę, dojrzewa, popełnia błędy, by potem wyciągnąć z nich wnioski. Gdyby nie fakt, iż doskonale zdawałam sobie sprawę, że wydarzenia rozgrywają się w XX wieku, śmiałabym przypuszczać, że tytułowa Małgorzata to kobieta jak najbardziej współczesna – silna, odważna, z uporem dążąca do swojego celu, czasem bezczelna. Uczucie to powoduje również narracja poprowadzona w czasie teraźniejszym – dzięki temu czytając powieść mamy wrażenie, jakbyśmy byli naocznymi świadkami przedstawionych wydarzeń.

Interesującym zabiegiem jest także zawieszenie akcji i wtrącenia samych autorów. Wyjaśniają oni dane zdarzenie, przybliżają postaci, miejsca lub zdradzają niekiedy kulisy powstania powieści. Dzięki temu czytelnik ma świadomość, z jak wielką starannością i wnikliwością zostało przygotowane to dzieło. A bogaty, stylizowany język tylko je dopełnia.

„Małgorzata idzie na wojnę” to książka, którą mogą przeczytać wszyscy. Znajdzie w niej coś dla siebie zarówno pasjonat historii, lubiący odkrywać nowe fakty z przeszłości, jak również miłośnik powieści przygodowych, a także amator niebanalnych historii miłosnych. Sama opowieść jest doskonałym materiałem na film. Aż dziw bierze, że napisało ją samo życie.

Paulina Duszczyk
(paulina.duszczyk@dlalejdis.pl)

Wojciech Lubawski, Tomasz Natkaniec; „Małgorzata idzie na wojnę”; Kraków; Wyd. Znak; 2014



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat