„Mali ludzie” – recenzja

Recenzja książki „Mali ludzie”.
Książka to opowieść o sensie życia i dręczącej wizji końca świata. Zawiera w sobie moc symboli, które możemy jednak pominąć, by delektować się pełnym smaków i zapachów Londynem sprzed lat.

Jest rok 1999. Chris Davison to główny bohater książki „Mali ludzie”. Pracuje jako informatyk i zarabia krocie na walce z pluskwą milenijną przerabiając stare systemy komputerowe tak, by nie oszalały wraz z nadejściem nowego tysiąclecia. Jego monotonne życie jest doskonałym przykładem stereotypu o nudnych informatykach. Sytuacja zmienia się diametralnie, gdy Chris pod wpływem impulsu kupuje dziwny, drewniany przedmiot u handlarza starociami. Nazywa go rebusem praktycznym. Wraz z pojawieniem się zabawki zaczynają dziać się rzeczy bardzo intrygujące i tajemnicze. Bohater spacerując po ulicach Londynu musi opędzać się od wizji zagłady i apokalipsy. Chris ma wrażenie ze traci zmysły. Myśli ze oszalał. Zaczyna mieć dziwne przeczucie, ze świat się kończy.

Autor stosuje cztery równocześnie prowadzone narracje i doprowadza nas do 31 grudnia 1999 roku, gdy wszystko nabierze znaczenia. Taki zabieg przypomina cztery luźne nitki, które łączą się w jeden, poplątany kłębek. Historia informatyka jest jedną z nich. Trzy pozostałe mają swojego odrębnego głównego bohatera i dotyczą przeszłości – kolejno roku 1666, 1777 oraz 1888. Najstarszy bohater to poeta John Milton. Kolejny to William Blake. Ostatnia historia dotyczy listów słynnego Kuby Rozpruwacza, który wypełnia zadania powierzone mu przez ożywionego Miltona.

To tylko pozory, że te cztery historie w książce „Mali ludzie” nie maja ze sobą nic wspólnego. We wszystkich przejawia się motyw praktycznego rebusu. Jest to postać w złotej masce i zbliżający się koniec świata. Autor popisuje się swoją erudycja. Michael Hughes jest z wykształcenia anglistą i na pewno potrafi cytować z pamięci działa Miltona lub Blake`a. Odczytanie wszystkich symboli bez znajomości twórczości obu poetów może okazać się trudne. Książka będzie dobrym wyborem również wtedy, gdy czytelnik chce wybrać się do Londynu z przeszłości i nie ma ochoty szukać ukrytych znaków i nadawać im sens. Hughes oddaje klimat epoki, a sylwetki bohaterów kreuje na miarę ich czasów. Opisy emocji i stanów wewnętrznych słynnego zabójcy budzą przerażenie.

Książka „Mali Ludzie” podnosi wiele ważnych wątków. Autor opisuje akt tworzenia, autentyczność twórcy oraz lęki, które towarzyszą ludziom od zawsze. W mistrzowski sposób ujmuje granice poszczególnych pojęć. Uświadamia jednocześnie, jak wątła jest granica pomiędzy rozumem i szaleństwem, dobrem i złem. Możemy być pewni, że koniec wreszcie nadejdzie. Michael Hughes stworzył dzieło, z którego przeslanie możemy wydobyć ze szczegółów. Książka będzie nie lada gratką dla fanów kluczy i zagadek.

Patrycja Zajkowska
(patrycja.zajkowska@dlalejdis.pl)

Michale Hughes, „Mali ludzie”, Warszawa, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2017r.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat