„Czarne żniwa” to łatwa powieść dla pryszczatych, zakompleksionych nastolatków, którzy chcą przenieść się do innego świata.
Bo w drugiej części tetralogii Vallejo obok siebie istnieją dwa światy. Ten, który wszyscy znamy i którego namacalności wszyscy doświadczamy, to tylko „wersja demo” innego, lepszego świata, w którym czas płynie wolniej, nie ma chorób, a dostęp do niego mają tylko wybitne jednostki. Tajemniczy i dawno zapomniany zakon Świętej Cekliny odkrył, jak przedostać się do „sfery dla wybrańców” i jak rozpoznać ludzi predestynowanych do życia w nowym świecie.
Wśród osób obdarzonych szczególną mocą, a przez to pożądanych w nowo powstającej rzeczywistości, jest silna i zdecydowana Veridiana. Dawniej przedstawicielka arystokracji, teraz pomieszkuje u brata i jego żony, otaczając miłością ich dzieci i zajmując się haftowaniem. Jej dociekliwa natura nie pozwala jej jednak spokojnie funkcjonować w uporządkowanej rzeczywistości średniowiecznego Toledo, notabene, świetnie opisanego. Pojawienie się tajemniczego mnicha Victora i jego towarzysza, zagadka tajemniczych zniknięć, niepokojące odgłosy – bystra kobieta nie zadowala się powszechnie przyjętymi wyjaśnieniami. Próba odpowiedzi na nurtujące ją pytania zmienia się w podróż do innej rzeczywistości.
Podobnie jak Veridianę, również Świętą Inkwizycję niepokoją szerzące się po mieście plotki. Enrique ma „słuchać i patrzeć”, by znaleźć rozwiązanie problemów nurtujących jego przełożonych. Odwaga i poczucie obowiązku, a także niebywałe zdolności doprowadzają młodego człowieka o krok za blisko źródła tajemnicy. Za swoje odkrycie otrzymuje jednak nagrodę... Niestety, jak się okazuje, nie potrafi z niej skorzystać.
„Czarne żniwa” to powieść, która stara się poruszać ważne tematy, podejmuje dyskusję na temat najważniejszych w życiu człowieka wartości. Balansowanie na granicy tego, co dozwolone, tego, co upragnione i tego, co zakazane, zdecydowanie stanowi najmocniejszy atut książki. Oczywiście, nie jest to subtelna gra iluzji i podwójnej moralności w stylu znakomitych książkach George'a R. R. Martina „Gra o tron”, jednak pytanie o znaczenie honoru, miłości i poświęcenia zatrzymują czytelnika i sprawiają, że sam stara się znaleźć odpowiedź. Niestety, u Vallejo rozwiązanie czasami jest nazbyt oczywiste.
W kontekście podejmowanych treści, nieco mierzi mizerny styl autorki, w kilku miejscach z kolei zahaczający o grafomanię. Prostota przenikająca się z wysublimowanym słownictwem nie jest dobrym zabiegiem artystycznym, chyba, że treść mocno uzasadnia taką stylizację. Niestety, tutaj takiego uzasadnienia brak.
Nie miałam okazji zaznajomić się z pierwszym tomem („Brama światów”) tetralogii Vallejo. Niemniej, „Czarne żniwa” można czytać w oderwaniu od reszty części. Tylko czy warto w ogóle to czytać? Ja już chyba nie sięgną po następne tomy.
Michalina Guzikowska
(michalina.guzikowska@dlalejdis.pl)
Susana Vallejo, „Czarne żniwa”, Wydawnictwo Jaguar 2011
Komentarze