Mało wymagająca porcja amatorskiej fantasy

Recenzja książki "Czarne żniwa".
Susana Vallejo napisała lekką powiastkę, którą wręcz pochłania się, strona po stronie, leżąc na plaży lub jadąc komunikacją miejską. Koneserom fantasy od razu odradzam kupowanie tej pozycji.

„Czarne żniwa” to łatwa powieść dla pryszczatych, zakompleksionych nastolatków, którzy chcą przenieść się do innego świata.

Bo w drugiej części tetralogii Vallejo obok siebie istnieją dwa światy. Ten, który wszyscy znamy i którego namacalności wszyscy doświadczamy, to tylko „wersja demo” innego, lepszego świata, w którym czas płynie wolniej, nie ma chorób, a dostęp do niego mają tylko wybitne jednostki. Tajemniczy i dawno zapomniany zakon Świętej Cekliny odkrył, jak przedostać się do „sfery dla wybrańców” i jak rozpoznać ludzi predestynowanych do życia w nowym świecie.

Wśród osób obdarzonych szczególną mocą, a przez to pożądanych w nowo powstającej rzeczywistości, jest silna i zdecydowana Veridiana. Dawniej przedstawicielka arystokracji, teraz pomieszkuje u brata i jego żony, otaczając miłością ich dzieci i zajmując się haftowaniem. Jej dociekliwa natura nie pozwala jej jednak spokojnie funkcjonować w uporządkowanej rzeczywistości średniowiecznego Toledo, notabene, świetnie opisanego. Pojawienie się tajemniczego mnicha Victora i jego towarzysza, zagadka tajemniczych zniknięć, niepokojące odgłosy – bystra kobieta nie zadowala się powszechnie przyjętymi wyjaśnieniami. Próba odpowiedzi na nurtujące ją pytania zmienia się w podróż do innej rzeczywistości.

Podobnie jak Veridianę, również Świętą Inkwizycję niepokoją szerzące się po mieście plotki. Enrique ma „słuchać i patrzeć”, by znaleźć rozwiązanie problemów nurtujących jego przełożonych. Odwaga i poczucie obowiązku, a także niebywałe zdolności doprowadzają młodego człowieka o krok za blisko źródła tajemnicy. Za swoje odkrycie otrzymuje jednak nagrodę... Niestety, jak się okazuje, nie potrafi z niej skorzystać.

„Czarne żniwa” to powieść, która stara się poruszać ważne tematy, podejmuje dyskusję na temat najważniejszych w życiu człowieka wartości. Balansowanie na granicy tego, co dozwolone, tego, co upragnione i tego, co zakazane, zdecydowanie stanowi najmocniejszy atut książki. Oczywiście, nie jest to subtelna gra iluzji i podwójnej moralności w stylu znakomitych książkach George'a R. R. Martina „Gra o tron”, jednak pytanie o znaczenie honoru, miłości i poświęcenia zatrzymują czytelnika i sprawiają, że sam stara się znaleźć odpowiedź. Niestety, u Vallejo rozwiązanie czasami jest nazbyt oczywiste.

W kontekście podejmowanych treści, nieco mierzi mizerny styl autorki, w kilku miejscach z kolei zahaczający o grafomanię. Prostota przenikająca się z wysublimowanym słownictwem nie jest dobrym zabiegiem artystycznym, chyba, że treść mocno uzasadnia taką stylizację. Niestety, tutaj takiego uzasadnienia brak.

Nie miałam okazji zaznajomić się z pierwszym tomem („Brama światów”) tetralogii Vallejo. Niemniej, „Czarne żniwa” można czytać w oderwaniu od reszty części. Tylko czy warto w ogóle to czytać? Ja już chyba nie sięgną po następne tomy.

Michalina Guzikowska
(michalina.guzikowska@dlalejdis.pl)

Susana Vallejo, „Czarne żniwa”, Wydawnictwo Jaguar 2011



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat