„Małżeństwo do poniedziałku” - recenzja

Recenzja książki „Małżeństwo do poniedziałku”.
W naszym życiu często coś kończy się bezpowrotnie i nie mamy nawet cienia nadziei, że uda nam się to jeszcze odbudować. Czy dwoje dawnych małżonków może znaleźć jakąkolwiek nić porozumienia?

Są takie książki, o których jeszcze przed rozpoczęciem lektury wiemy, że nas zachwycą. Dla mnie jedną z takich pozycji jest niewątpliwie książka jednej z moich ulubionych autorek - Denise Hunter – pod tytułem „Małżeństwo od poniedziałku”. Biorąc tę książkę do ręki, byłam przekonana, że zasili moją pękającą w szwach biblioteczkę, stając na honorowym miejscu. Choć autorka po raz kolejny totalnie mnie zaskoczyła, to jednak miałam rację – ta pozycja bardzo szybko i na długo skradła moje serce.

Ryan i Abby to młodzi ludzie po przejściach. Niegdyś zakochani w sobie na zabój, pewni, że spędzą ze sobą resztę życia, zagubili się w plątaninie codziennych spraw i zajęć, zapominając o najważniejszym – o miłości. Trzy lata temu wzięli rozwód, a ich drogi – jak się wydawało – rozeszły się bezpowrotnie. Jeden telefon od rodziców Abby do Ryana zmienił jednak wszystko. Dawni teściowie, nieświadomi końca związku młodych, zaprosili zięcia na uroczystość związaną z 35. rocznicą swojego ślubu. Ryan odczytał to jako znak od Boga i zaproszenie do podjęcia walki o byłą żonę. Wspólna podróż rozwodników do Summer Harbor pełna była spięć i nerwów, jednak byli małżonkowie powoli zaczęli znajdować nić porozumienia. Jeżeli chcieli przetrwać te kilka dni ze sobą, udając szczęśliwe małżeństwo, musieli stanąć po jednej stronie barykady. Jak się później okazało, dawne uczucie wcale nie przeminęło – wytrysnęło z nową mocą, po raz kolejny łącząc zranione serca.

Uwielbiam takie powieści – trudna przeszłość, rany, ból, które z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień i z miesiąca na, zaczynają przekształcać się w prawdziwe piękno. Chociaż typowe romantyczne historie też mają w sobie coś takiego, co przyciąga, to jednak dopiero książki opowiadające o trudnej miłości mogą naprawdę podbić serca czytelników i czytelniczek na całym świecie. Taka właśnie jest powieść Denise Hunter – tu nie ma miejsca na cukierkowe uczucia, jest za to cała gama emocji, których doświadcza każdy z nas. Jednak, co jest moim zdaniem najważniejsze, obok silnych uczuć i wielkiej miłości znajdujemy tutaj coś bardzo cennego – nadzieję, że z każdej trudnej sytuacji może wyrosnąć prawdziwe dobro.

Z całego serca polecam Wam książkę „Małżeństwo do poniedziałku”. To przepiękna lekcja o prawdziwym życiu, niegasnącym płomieniu wiary i miłości, która jest w stanie przetrwać nawet największe burze.

Katarzyna Kubiak
(katarzyna.kubiak@dlalejdis.pl)

Denise Hunter, „Małżeństwo do poniedziałku”, Wydawnictwo Dreams, 2018 r.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat