"Mara" to całkiem przyzwoita książka gatunku fantasy, aczkolwiek autorka nie naszpikowała powieści wieloma niestworzonymi i magicznymi elementami, co czyni ją interesującą nie tylko dla fanów tego gatunku, ale dla reszty populacji niekoniecznie lubiącej przerysowane wizje światów współistniejących.
Fabuła powieści została osadzona w nieoznaczonej przyszłości, gdzie ludzie i inne twory wszechświata dzielą ze sobą planetę Ziemię. Główna bohaterka, Michelle, super żołnierz, pół demon o anielskiej powierzchowności, właśnie pokonała swojego odwiecznego wroga Manticore - organizację, która uczyniła ją maszyną do zabijania. Nasza zabójcza piękność po wiekach, w których toczyła bój i walczyła o życie, zaczyna spokojne życie z odzyskaną po kilkuset latach rodziną i z nadzieją spogląda w przyszłość, którą ma szansę dzielić z przystojnym i dobrym mężczyzną. Jednak jak to los, który bywa przewrotny, szykuje dla niej kolejną walkę o szczęście i bezpieczeństwo. Ktoś lub coś umyślnie sprowadza ją na sąsiednią planetę, na której rządzi szaleństwo i śmierć. Dlaczego? Po co? Czyżby nowy wróg albo jej stary nieprzyjaciel szykują dla niej nową misję? Chcąc poznać odpowiedzi nie pozostaje nic innego jak zajrzeć do książki.
"Mara" podobała mi się, choć wielokrotnie pisałam, iż nie darzę wielką sympatią fantasy. Powieść czyta się przyjemnie i bardzo szybko. Aczkolwiek moje zastrzeżenie budzi płytkość osi powieści - za mało rozbudowana przyczyna oraz zbyt dużo wątków pobocznych, choć całość akcji jest spójna i zmyślna. Jednakże nie ukrywam, że mnogość miłosnych i sensualnych historii to główna zaleta przedmiotowej książki. Zwłaszcza, iż w mym mniemaniu autorka, Joanna Baran, chciała przekazać pewną nieśmiertelną myśl, iż miłość jest wartością nadrzędną nie tylko dla humanoidów, ale i osią istnienia całego Wszechświata.
Sandra Kortas-Dorsz
(sandra.kortas@dlalejdis.pl)
"Mara", Joanna Baran, Wydawnictwo Novae Res, 2016
Komentarze