Przesiedlenia nie są łatwym tematem, ani przesadnie wdzięcznym. Barbara Iskra Kozińska uczyniła z nich jednak tło dla swej powieści zatytułowanej „Maria”. Właściwie powiedzieć, że przesiedlenia są tłem, to za mało. Są jakby niemym bohaterem.
Takie umiejscowienie rozgrywających się w powieści wydarzeń wynika po części z tego, że „Maria” to dalsza część rodzinnej sagi, którą rozpoczęło „Czerwone niebo nad Wołyniem”, a po części z tego, że była do opowiedzenia pewna historia…
„Maria” to powieść historyczno-obyczajowa. Pełna wzruszeń, ale też codziennych trosk i problemów. To obraz zmagań bohaterów z koniecznością zamieszkania na niemal obcej ziemi, w domu, który jeszcze niedawno miał innego właściciela. Największym wyzwaniem była jednak konieczność ułożenia sobie życia na nowo.
Książka Barbary Iskry Kozińskiej to wspaniała lekcja historii, ale nie tylko. To także lekcja pokory wobec ludzi, którzy potrafili stawić czoła licznym przeciwnościom losu, wobec miłości, przyjaźni, a przede wszystkim szacunku i zaufania, jakim darzą się bohaterowie tej książki.
Tytułowa Maria to mama autorki. Cała powieść została tak naprawdę oparta na jej wspomnieniach. Być może właśnie dlatego jest ona tak bliska czytelnikom – czytając o losach Marii czytają trochę o swojej własnej historii, o swoich przodkach, sąsiadach, rodzinach znajomych.
„Maria” napisana została prostym językiem. I choć przy niektórych fragmentach nie opuszczało mnie poczucie, że autorkę stać na więcej, to jednak nie mogę zaprzeczyć, że ostatecznie język, styl narracji i sama fabuła idealnie się ze sobą komponują, tworząc powieść bez fałszu i nieścisłości.
To książka, w której sceny sentymentalne przeplatają się z dramatami, gdzie narodziny poprzedzają śmierć, gdzie często jedynym rodzajem śmiechu jest śmiech przez łzy. „Maria” urzeka swoją prostotą, choć jest to zapis historii skomplikowanej, pełnej odcieni szarości. Jedna tylko kwestia wymaga sprostowania. Na okładce książki czytamy, że powieść ta pełna jest scen komicznych. Takich sytuacji raczej brakuje, zamiast nich mamy za to ogromną dawkę ciepła i swojskości.
Po „Marię” powinni sięgnąć zarówno ci, którzy interesują się losami ludzi w powojennej Polsce, jak i ci, którzy po prostu szukają w książce prawdziwych emocji i mądrości bez patosu.
Agata Podgajska
(agata.podgajska@dlalejdis.pl)
Barbara Iskra Kozińska, „Maria”, Warszawa, Bellona, 2013
Komentarze