W przyjaźni najlepsze jest to, że opiera się ona na szczerości i akceptacji. Te dwa elementy mogą połączyć osoby o dwóch zupełnie odmiennych temperamentach.
On miał około 20 lat, Plinio mniej więcej cztery lata mniej. Różniło ich wiele, ale połączyła przyjaźń, tak silna, że przetrwała lata. Plinio Apuleyo Mendoza opowiedział historię, która żyje. Podczas lektury czułam się tak, jakbym była w tej kawiarni w Bogocie, wdychała zapachy, przysłuchiwała się rozmowom, obserwowała ludzi.
Ciekawa w tej narracji jest nie tylko plastyczność obrazów, ale także dbałość o szczegóły. Plinio zdaje się wychodzić z założenia, że każdy detal jest równie ważny. Odtwarza więc obrazy z fotograficzną dokładnością. I nawet jeśli część z nich to jedynie fikcja, bo pamięć bywa zawodna, to chyba nikt nie ma wątpliwości, że „tak w istocie mogło się stać”.
Plinio jest daleki od idealizowania Marqueza. Wręcz przeciwnie, sam przyznaje, że młody Gabo przy pierwszym spotkaniu go przerażał swoim zachowaniem, manierami, podejściem. Nie boi się stawić czoła legendzie, która narodziła się już za życia Marqueza. Ale też nie dyskredytuje swojego przyjaciela. Wyjaśnia, jakie mogły być przyczyny takiego zachowania, zdradza sekret, jakim człowiekiem Gabriel był prywatnie, dla najbliższego grona przyjaciół.
Z charakterystycznym przymrużeniem oka, czasem dając samemu sobie prztyczka w nos, porównuje Gabriela Garcię Marqueza do siebie.
Poza samą oczarowującą narracją, językiem, w jakim książka została napisana, na uwagę zasługuje też sam jej przekaz. Być konsekwentnym, podążać własną drogą i stawiać czoła niepowodzeniom, bo przecież to, co nie zabije, może wzmocnić.
Czytelnicy zapewne patrzyli na Gabriela Garcię Marqueza jak na literackiego geniusza, legendę, żywy pomnik. Plinio udowadnia, że Gabo był człowiekiem z krwi i kości. Uznanie autorowi książki „Marquez. Listy i wspomnienia” należą się także za to, że nie opublikował tajemnic, sekretów i bardzo prywatnych historii z życia Marqueza. Pomiędzy ukazywaniem nowej twarzy znanego pisarza a promowaniem się dzięki jego sławie, granica nie została przekroczona. I z pewnością to także mocno wpływa na odbiór książki.
Fantastycznie napisana książka, pełna niezwykle sugestywnych, nasyconych obrazów. Gorąco polecam, bo to książka – przewodnik. Zachęca do podróży w przeszłość, pozwala na pokonanie tysięcy kilometrów i skłania też nad refleksją o przyszłości.
Agata Podgajska
(agata.podgajska@dlalejdis.pl)
Plinio Apuleyo Mendoza, Marquez. Listy i wspomnienia, Wydawnictwo Bellona 2015
Komentarze