To historia, o której napisano wszystko: na tle wielkiej miłości, wojna, polityczne intrygi i przepych, ale także zazdrość i niepewność.
Już w pierwszym rozdziale „Zamiast przedmowy” sam Żeleński-Boy charakteryzuje rodzaj „biografii”- powieść psychologiczna, podszyta romansem rycerskim i intrygą polityczną w wielkim stylu na tle uroczego baroku. Już samo wydanie nawiązuje do bogactwa epoki. A w środku, specyficzne poczucie humoru Boya, nawet żartobliwe wyjaśnianie miłosnego szyfru zawartego w listach. Należy pamiętać, że nastawienie autora do postaci Marysieńki i jej wpływu na króla a w końcu na losy polityczne jest nieco jednoznaczne - Żeleński-Boy uważał ją za słabość Sobieskiego i podkreślał wielki wpływ „Francuzeczki” na decyzje króla. Oprócz osobistych przekonań książka zawiera szczegółowe studium listów, najpierw znajomych, później zakochanych i w końcu małżeństwa Sobieskich. Żeleński-Boy doskonale rozwiązuje treści pisane szyfrem, nie tylko sławne pomarańcze jako określenie miłości, ale także i inne ciekawostki. Listy pokazują zupełnie inne oblicze Jana - nie jako wojaka, ale romantyka-Celadona, który przeżywa wielką tęsknotę za żoną. Nie można pominąć tła historycznego: wojen i dążenia do objęcia korony. Ale tak naprawdę tło historyczne, wielka polityka i miłość to tylko dodatek do niejednoznacznej postaci Marysieńki, która „przykuła do siebie wspaniałego człowieka, najlepszego w kraju; urzekła go tak, że mogła go zostawiać samego na rok i dłużej bez obawy przelotnej nawet rywalki”.
Historia Marii Kazimiery d'Arquien zaczyna się od przyjazdu do Polski w niejasnych okolicznościach, które niewiele mówią o jej pochodzeniu. Wychowanie dworskie umożliwiło jej zawarcie dość korzystnego małżeństwa z Zamoyskim, jednak samo życie okazało się inne niż pielęgnowane marzenia o wielkiej miłości. Wtedy pojawia się nietypowa „przyjaźń” z Sobieskim, która nieco łagodzi rozczarowanie małżeństwem. W Marysieńce Sobieskiej znajdziemy wszystkie fakty: okoliczności śmierci Zamoyskiego, kulisy schadzki Celadona i Astrei i w końcu, być może wymuszony, potajemny ślub.
Żeleński-Boy to tłumacz niepokorny, nie unika wstydliwych faktów, nawet stara się je rozwinąć-”posadziła go {Sobieskiego} na tronie i usiadła mu tam na kolanach”. Jej historia biegnie przez dzielenie trudów życia z hetmanem, przez lata wspólnego królowania aż po samotny kres.
Żeleński-Boy nie unika także tematu poronień i chorób wenerycznych Marysieńki. Autor skutecznie stara się przedstawić fakty, odbrązowić - jednocześnie bajdurzy na swój oryginalny, żartobliwy, nawet czasami uszczypliwy sposób. Unika budowania pomników, nawet wyszukuje drobne słabostki podparte cytatami z korespondencji Sobieskich. Nie jest to tylko bajka o miłości, ale opowieść o kobiecie, która kierowana dumą, pychą i miłością jest w stanie uczynić więcej niż sobie wymarzyła. A wszystko opowiedziane w żartobliwym tonie Żeleśkiego-Boya. Polecam.
Sylwia Wasin
(sylwia.wasin@dlalejdis.pl)
Tadeusz Żeleński-Boy, Marysieńka Sobieska, 2017, Wydawnictwo MG, Kraków.
Komentarze