Dobrze poukładana, zorganizowana i zadbana pani w średnim wieku kojarzy nam się głównie z nudnym, monotonnym i nieciekawym życiem. I tak jest z życiem Marzeny M., ale tylko do czasu… rozwodu. Tak rozwodu, ale spokojnie wszystko po kolei. Jako dobra, wierna i zapracowana żona, główna bohaterka nie podejrzewa męża o zdradę i tak jest w przypadku Marzeny do momentu, w którym znajduje koronkowe stringi w małżeńskim łóżku, rzekomo teściowej, co nadaje sytuacji nutkę niedowierzania i rozbawienia, bo gdzie starsza pani i koronkowe stringi. Szminka na koszuli, pikantna korespondencja „gorącego ogiera” z wielbicielkami i wiele innych śladów po schadzkach Marka zostaje znalezionych przez kobietę. Ale przed złożeniem pozwu o rozwód, Marzena sama przeżywa niesamowitą i erotyczną przygodę z nowym kolegą z pracy, co przekonuje ją, że wcale nie musi tkwić w tym beznadziejnym związku. Ludwik pokazał Marzenie, że życie seksualne istnieje także po czterdziestce i może być piękne i spektakularne. Nie musi trwać u boku bezrobotnego Casanovy z nadwagą.
Agnieszka Jeż i Paulina Płatkowska pisząc Marzenę M wyświadczyły ogromną przysługę innym kobietom. Pokazały, że życie kobiety może wyglądać zupełnie inaczej niż początkowe życie Marzeny. Ta książka daje nam, kobietom, siłę i odwagę do zmian oraz świadomość, że zasługujemy na wszystko, co najlepsze - od dobrej pracy i szanującej cię szefowej po udany i fantastyczny seks z kochankiem lub mężem. Bohaterka, którą wykreowały Jeż i Płatkowska, podobnie jak Judyta z filmu „Nigdy w życiu” postanawia postawić dom na działce pod miastem i zacząć nowe życie, które z ogromnym entuzjazmem popiera nastoletnia córka Marzeny. Na początku nie jest łatwo, ale z pomocą bliskich i pomocnego sołtysa wszystko jest na dobrej drodze do sukcesu. Książka ta napawa nas ogromnym optymizmem i daje siłę, że nigdy nie jest za późno na to, żeby być szczęśliwym. Powieść ta napisana jest lekkim piórem, czyta się ją szybko i przyjemnie a co więcej wywołuje uśmiech na twarzy. Warto czytać tego typu książki, ponieważ dają nam one nadzieję na lepsze jutro i trochę poprawiają samopoczucie i nastawienie do życia.
Duża doza humoru i przewrotna fabuła to przepis na udaną powieść. Autorki w tym przypadku spisały się na medal i z miłą chęcią przeczytam ich następne dzieła, które z pewnością będą jeszcze lepsze od Marzeny M.
Anna Biernacka
(anna.biernacka@dlalejdis.pl)
Agnieszka Jeż, Paulina Płatkowska, „Marzena M”, Warszawa, Wydawnictwo Edipresse Polska
Komentarze