Ella Beene przez kilka lat żyła u boku Henry'ego. Wielokrotnie starali się o dziecko, niestety bez skutku, co w końcu poróżniło ich na tyle, by przestali się starać nie tylko o potomstwo, ale i o własny związek. Wkrótce po rozstaniu z mężem Ella poznała Joego, samotnego ojca z dwójką dzieci. Czy mogło ją spotkać coś lepszego? Wówczas wydawało się, że nie. Wówczas wydawało się, że szczęścia tej czwórki nic nie jest w stanie zniszczyć. Aż do dnia nieszczęśliwego wypadku, gdy Joe zginął pod wodą, a na jego pogrzebie pojawiła się biologiczna matka Annie i Zacha, która po upływie trzech lat od porzucenia dzieci, postanowiła odzyskać prawo do opieki nad nimi.
Czy prawdziwą matką jest ta, która urodziła i odeszła, czy ta, która wychowuje, obdarza miłością, dzień w dzień patrzy na uśmiech i łzy? Wydawać by się mogło, że odpowiedź jest oczywista, że nasuwa się niemal automatycznie, jednak w „Drugiej stronie szczęścia” nic nie jest takie, jakby się mogło początkowo wydawać. Jak ocenić Paige, tą, która odeszła nie dla własnej wygody, nie z powodu romansu czy nieporozumień z mężem, ale raczej dla bezpieczeństwa własnych dzieci? Jak odrzucić jej pragnienie zmiany i nawiązania ponownego kontaktu? Z drugiej strony jak zabrać Elli wszystko, co kochała? Jak odebrać jej prawa do opieki nad Annie i Zachem, może nie biologicznymi, ale w końcu jej dziećmi, które zdążyła pokochać całym sercem i dla których byłaby w stanie zrobić wszystko?
Utrudnieniem w rozstrzygnięciu sprawy okazuje się fakt, że Joe nie o wszystkim Elli mówił. Miał własne tajemnice i życie całej rodziny Capozzich jest na nich zbudowane. Wiele jest tematów tabu, które Ella poznaje dopiero stopniowo, na własną rękę, odkrywając to, co leżało zakurzone przez lata, a co być może pomogłoby jej w wygraniu tej dziwnej wojny. Wojny w której najbardziej cierpią dzieci, o czym w takich wypadkach chyba zbyt często się zapomina.
Kwestia opieki nad Annie i Zachem to tak naprawdę tylko jeden z problemów poruszanych przez Halverson w książce „Druga strona szczęścia”. Obok niej autorka pisze też o depresji czy wręcz psychozie poporodowej, utracie dziecka, żałobie, godzeniu się z odejściem ukochanej osoby czy szczerości w związku. Warto przyjrzeć się tej drugiej stronie szczęścia.
Izabela Raducka
(izabela.raducka@kobieta20.pl)
Seré Prince Halverson, „Druga strona szczęścia”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2013
Komentarze