„Mąż zastępczy” Joanna M Chmielewska - recenzja

Recenzja książki „Mąż zastępczy”.
Większość mężczyzn uważa, że nie można zrozumieć kobiet. Droga do serca i umysłu płci pięknej jest trudna i kręta, ale nie niemożliwa do przejścia.

Trzymając w ręku książkę autorstwa Joanny M. Chmielewskiej pod tytułem „Mąż zastępczy” w ogóle nie miałam ochoty rozpoczynać lektury. Wydawało mi się, że jej treść z pewnością mnie nie porwie i godziny spędzone podczas czytania uznam za bezpowrotnie stracone. Jako że jednak nie mam w zwyczaju od razu skreślać żadnej powieści, postanowiłam (bez cienia nadziei) dać jej szansę. Całe szczęście, bo z pozoru nudna i przewidywalna historia, nie tylko mnie wciągnęła, ale pozwoliła mi spojrzeć na świat z innej perspektywy – oczami mężczyzn, bezskutecznie próbujących zrozumieć kobiety.

Piotr – niedawno szczęśliwy mąż, zakochany i zapatrzony w swoją wybrankę jak w najpiękniejsze dzieło sztuki, teraz walczy z samym sobą, bolesną ciszą i pustką w sercu, której niczym nie umie zapełnić. Ciągle ma nadzieję, że Karolina do niego wróci, jednak rzeczywistość zdaje się próbować odebrać mu nawet tę resztkę wiary, która jeszcze trzyma go przy życiu. Z zadumy wyrywa go sąsiadka, która potrzebuje pomocy przy zapchanej toalecie. Piotr jako tutejsza złota rączka nie odmawia i za chwilę pospiesza na ratunek. Będąc u kobiety słyszy audycję, podczas której kobiety zachwalają usługi mężów do wynajęcia. Zainteresowany mężczyzna sam postanawia zacząć świadczyć tego typu usługi, jednocześnie starając się zrozumieć kobiety, a co za tym idzie dotrzeć do własnej żony i ją odzyskać.

Jak już wcześniej wspomniałam, na początku nie byłam przekonana do tej książki. Teraz jednak uważam, że powinna być ona obowiązkową pozycją w każdej kobiecej biblioteczce. Dlaczego? Nie dlatego, że świetnie się ją czyta i potrafi wciągnąć na długie godziny (co oczywiście jest prawdą), ale dlatego, że pozwala nam, kobietom, spojrzeć na świat oczami mężczyzn. Często nie możemy pojąć, czemu mąż, partner, brat czy ojciec nie potrafią zrozumieć tak oczywistych dla nas rzeczy. Odpowiedź jest banalnie prosta: to może być dla nich niczym rozbrajanie bomby, przy czym nie występują oni w roli doświadczonych saperów, a amatorów, którzy w każdym momencie mogą popełnić błąd. My, kobiety, często oburzamy się na mężczyzn z tego powodu, ale jeżeli odwrócimy perspektywę, sytuacja jest całkiem podobna. My też nie potrafimy zrozumieć męskich potrzeb i męskiego punktu widzenia. Może więc zamiast obrażać się i szukać winnych w płci przeciwnej powinniśmy spróbować poznać się i wreszcie naprawdę zrozumieć?

Katarzyna Kubiak
(katarzyna.kubiak@dlalejdis.pl)

Joanna M. Chmielewska, „Mąż zastępczy”, Wydawnictwo MG, 2018 r.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat