McDermid nadal zaskakuje!

Recenzja książki „Żądza krwi”.
Czwarta część przygód Jordan i Hilla udowadnia, że Val McDermid nadal jest mistrzynią kryminałów.

Po raz kolejny bezwzględna i dociekliwa inspektor Carol Jordan oraz niezwykły „łamacz” ludzkich umysłów Tony Hill, stają przed serią brutalnych morderstw. I po raz kolejny poradzą sobie śpiewająco.

Tym razem policja w Bradfield musi zmierzyć się z niezwykle skomplikowaną zagadką. W mrocznej dzielnicy miasta dochodzi do serii morderstw, identycznych z tymi sprzed czterech lat. Ktoś próbuje „oczyścić” Temple Fields z prostytutek. Problem w tym, że ujęty morderca nadal przebywa w szpitalu psychiatrycznym. Czy jest to więc jego naśladowca, czy też policja aresztowała nie tego sprawcę, co trzeba? Sytuacja komplikuje się, gdy seryjny morderca porywa jedną z policjantek, a Tony Hill, samotnie tworząc profil zabójcy, staje z nim oko w oko.

Jednocześnie prowadzone przez grupę Carol Jordan dwie sprawy, tj. śmierć prostytutek oraz zaginięcie dwóch chłopców, czyni książkę jeszcze bardziej atrakcyjną i dynamiczną. Walka z czasem, milczeniem ludzi, „pokręconymi” umysłami, a także ze zmęczeniem, rywalizacją wśród policjantów oraz własnymi problemami, przybliża nam świat speców kryminalistyki. Ich zaangażowanie, poświęcenie oraz analityczne umysły budzą podziw.

W „Żądzy krwi” autorka bardziej skoncentrowała się także na profilowaniu, niezwykle ciekawym zagadnieniu, wykorzystywanym coraz częściej przez policję na całym świecie. Val McDermid dała nam tym samym szansę zagłębiać się wraz z Hillem w umysły zwyrodnialców, pokazując krok po kroku, jak można drogą dedukcji oraz niewątpliwie niezwykłej intuicji wytypować sprawcę najbardziej odrażających działań.

Warto przyjrzeć się także poruszonemu przez szkocką pisarkę, problemowi dyskryminacji mniejszości seksualnych w policji. Choć dla McDermid, temat jest niezwykle bliski (jak sama przyznała, jest lesbijką), to mimo to, nie czuć tu nachalnego i histerycznego nakłaniania do zmiany poglądów wśród ludzi. Jest tylko delikatne, a nawet subtelne zwrócenie uwagi na to, że orientacja seksualna nie ma żadnego wpływu na wykonywany zawód.

Czwarta część przygód Jordan i Hilla, udowadnia, że Val McDermid, nadal jest mistrzynią kryminałów. Każdy, kto miał wątpliwości, po niezbyt udanym zakończeniu „Ostatniego kuszenia”, dziś może odetchnąć z ulgą. „Żądza krwi”, to doskonale wyważona książka, dająca nam wiele emocji. Potrafi utrzymać nas w niepewności oraz niewątpliwie zaskoczyć, co często jest rzadkością w tego typu literaturze.

Ewa Podleśna-Ślusarczyk
(ewa.podlesna@dlalejdis.pl)

Val McDermid, „Żądza krwi”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2012



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat