„Mędrzec kaźni” – recenzja

Recenzja książki „Mędrzec kaźni”.
Rozważania na temat kary śmierci i wywiad, o którym niełatwo będzie zapomnieć.

Kara śmierci wykonywana poprzez ścięcie głowy z użyciem gilotyny cieszyła się popularnością w Europie jeszcze w wieku XX. Egzekucje odbywały się zazwyczaj z udziałem publiczności żądnej krwawego widowiska. We Francji ostatnia dekapitacja miała miejsce w 1977 roku. Pozbawianie głowy w porównaniu do innych metod wykonywania wyroków uznawano prawdopodobnie za najłagodniejszą formą uśmiercania ze względu na szybkość pozbawiania życia, a w związku z tym – brak bólu odczuwanego przez skazańca. Czy w obliczu śmierci człowieka można jednak dywagować nad właściwą formą kary głównej? Wina przestępcy jest oczywista, ale czy działając w imię zasady „oko za oko, ząb za ząb” sami nie stajemy się mu podobni? Czy cywilizowane społeczeństwo ma w ogóle prawo do decydowania o czyimś życiu?

Do rozważań na temat kary śmierci zaprasza nas Tomasz Kowalski, z wykształcenia prawnik, autor „Rozmowy na trzech grabarzy i jedną śmierć”, miłośnik turpizmu i makabry, który w swej najnowszej powieści „Mędrzec kaźni” prowokuje, stawiając pytania o niezbywalne, naturalne prawo człowieka, jakim jest życie, oraz o ludzkie przyzwolenie na śmierć bliźniego.

Akcję powieści autor osadza w marcu 1939 roku, gdy w powietrzu czuć już strach przed kulminacją narastającej siły Hitlera i mobilizacji wojsk. Amerykanin Steven Mullford, początkujący dziennikarz otrzymuje zlecenie – ma przeprowadzić wywiad z Jakobem Thierrym, francuskim emerytowanym katem. Młody mężczyzna przed spotkaniem z rozmówcą układa plan konwersacji. Nie wątpi, by opowieść o dawnej profesji emeryta i 395 egzekucjach z jego udziałem pozbawiona była elementów, które mogą posłużyć jako inspiracja do intrygującego tekstu. Wie jednak, że aby zapewnić sobie uznanie i rozgłos, będzie musiał polegać na własnym talencie i tak pokierować rozmową, by wyciągnąć od starca to, co go interesuje. Nie podejrzewa jednak, iż były kat również opracuje własny scenariusz rozmowy, a spotkanie w małym mieszkanku przy rue Sainte-Anne 43 przemieni w mrożący krew w żyłach spektakl, o którym dziennikarz nigdy nie zapomni…

„Mędrzec kaźni” to genialnie skonstruowany, żywy dialog bohaterów z zaskakującym finałem. Tomasz Kowalski, stawiając kontrowersyjne pytania, prowokuje i zmusza do myślenia. Dawkując wiedzę na temat specyfiki wykonywania wyroków śmierci za pomocą gilotyny oraz stopniowo potęgując napięcie pomiędzy bohaterami o odmiennych poglądach dotyczących moralności, winy i kary, tworzy historię, która z każdą kolejną stroną coraz bardziej wciąga czytelnika, by ostatecznie zszokować i porazić czytelnika kulminacją grozy. Książka godna polecenia! To jedna z tych pozycji, nad którymi nie sposób przejść obojętnie!

Patrycja Zielińska
(patrycja.zielinska@dlalejdis.pl)

Tomasz Kowalski, Mędrzec kaźni, Kraków, Wydawnictwo MG, 2016



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat