Nie zawsze posiadamy jednak wystarczającą wiedzę, by we właściwy sposób je wykorzystywać.
Melisa od wielu lat dość często gości w mojej kuchni. Do tej pory stosowałam jedynie melisę lekarską, natomiast nigdy nie słyszałam o istnieniu melisy mołdawskiej. Zachęcona tytułem książki autorstwa Giulii Tedesco „Melisa dla zdrowia i urody. Kuracja wodą melisową”, postanowiłam dowiedzieć się co nieco o tej niezwykłej roślinie. Przyznam szczerze, że wiązałam duże nadzieje z lekturą tej cieniutkiej publikacji. Zachwyciła mnie barwnymi ilustracjami i całym mnóstwem ciekawych informacji na temat melisy, sposobów jej wykorzystania, właściwości leczniczych czy receptury, według której ojcowie karmelici przygotowują tajemniczą wodę melisową, a także wzmianką o sztuce Goldoniego pod tytułem „Chora na niby”, w której scenariuszu pojawia się wspomniana mikstura.
Zachęcona dodatkowo przepisami umieszczonymi na końcu książki, od razu chciałam zaopatrzyć się w wodę melisową i… tutaj przyszedł czas na duże rozczarowanie. Okazało się bowiem, że specyfik nie jest dostępny w Polsce, a co więcej – można go dostać tylko i wyłącznie w prowincji Veneto. Na całe szczęście pozycja zawiera też mnóstwo przepisów, w których nie musimy wykorzystywać wody, a możemy sięgnąć po samą melisę. Niemniej jednak wciąż uważam, że nawet dla tych licznych ciekawostek, cytatów z Biblii, słów świętych i uczonych, krótkich historii i barwnych rysunków czy zdjęć warto sięgnąć po tę książkę i poszerzyć nieco swoją wiedzę na temat leczniczych roślin. Być może ktoś z Was będzie miał okazję i możliwość, by zaopatrzyć się kiedyś w wodę melisową i pozna wszystkie jej dobroczynne właściwości na własnej skórze?
Katarzyna Kubiak
(katarzyna.kubiak@dlalejdis.pl)
Giulia Tedesco, „Melisa dla zdrowia i urody. Kuracja wodą melisową”, Wydawnictwo Jedność 2020
Komentarze