Jeśli zaczęliście w głowie nucić piosenkę z „Podróży Pana Kleksa” z filmu sprzed lat, to… jest to silniejsze, wiem, ale z tą książką wspomniana piosenka będzie miała kilka wspólnych cech. I film, i ta książka często będą się wam kojarzyć, chociaż zechcecie tego uniknąć.
Burzomorze to taka wyspa, gdzie części wyspy raczej się nie odwiedza z powodu zamieszkujących ją sąsiadów. Jest też wszechobecny Gorm, właściwie ona, duch, który potrafi zmieniać swój wygląd w zależności od nastroju. Na wyspie przypadkiem pojawia się mała dziewczynka Meluzyna Noctis. Nazwisko podarował jej opiekun – Andrewe Noctis, który jednocześnie pełnił przez lata funkcję strażnika. Do jego zadań należała obserwacja wody oraz wypatrywanie zaginionych wysp o legendarnej już sławie. Jednak pewnego dnia Andrewe ginie w otchłani wody, a funkcja strażnika pozostaje chwilowo nieobsadzona. Wszyscy mieszkańcy czekają na jego młodszego brata, który aktualnie studiuje w Londynie i który niezbyt chętnie chce wrócić do Strażnicy Zachodzącego Słońca. Do jego powrotu funkcję strażnika bierze na siebie jedenastoletnia już Meluzyna. To na niej spoczywa odpowiedzialność za lokalną społeczność, ponieważ gdyby zauważyła coś niepokojącego, wówczas życie mieszkańców może być zagrożone.
Pojawienie się młodszego z braci Noctis wcale nie rozwiązuje problemów. Woda jakby zaczyna się buntować i wyciągać swoje ręce po więcej. Tu warto podkreślić, że jedyną osobą, która nie czuje strachu przed Gormem, to właśnie Meluzyna. Ona umie oddychać pod wodą, ona się tego żywiołu nie boi. I to ona właśnie ma wrażenie, że Gorm ją wzywa.
Ta historia, podzielona na krótkie rozdziały, w których główną rolę odgrywa Meluzyna Noctis, wciąga starszych czytelników. Pokazany świat jest ciekawy, pełno w nich nie do końca zdefiniowanych postaci przed którymi mieszkańcy drżą ze strachu. Natomiast Meluzyna prezentuje wyjątkową odwagę, na którą nie stać nawet dorosłych.
Jej podróż po wyspie to szereg różnych przygód, które będą prowadzić wśród rozmaitych sąsiadów, często z wykorzystaniem ich super mocy czy wyjątkowych zdolności. Czy to właśnie samozwańcza strażniczka, właściwie jeszcze dziecko, które nie powinno brać na siebie takiej odpowiedzialności za życie mieszkańców wyspy, będzie też miało wystarczająco dużo siły i odwagi, aby rozwiązać wielką tajemnicę?
Jako opowieść o przygodach odważnej, już, nastolatki. Książka na pewno przypadnie do gustu miłośnikom tajemniczego świata, który pojawia się obok ludzi. Są tu morskie zwierzęta, tajemnice, odważni marynarze ale i ci, którzy się boją. Ważną wartością w tych przygodach staje się przyjaźń, która w przypadku nastolatków jest bezdyskusyjna. Czego tu brakuje? Meluzynie w zasadzie brakuje czasu. Poza tym jest wszystko.
Agnieszka Pogorzelska
(agnieszka.pogorzelska@dlalejdis.pl)
Philip Reeve, „Meluzyna Noctis i Mroczna Głębia”, Wydawnictwo Literackie, 2022
Komentarze