Mężczyzna na tacierzyńskim

Recenzja książki Elke Ahlswede Tata@home.
Taki odwrócony obraz rodzinnych obowiązków serwuje nam Elke Ahlswede w książce "Tata@home".

Tyle że całą akcję umiejscawia w Chicago, przez co urlop tacierzyński, stanowiący motyw przewodni, staje się jeszcze bardziej iluzoryczny, niż miałoby to miejsce, gdyby bohaterami byli Polacy. Krótko mówiąc, choć problem zgoła ten sam, to trudno jakoś utożsamić się z bohaterami.

Śledzimy losy młodego niemieckiego małżeństwa, w którym on pełni rolę pełnoetatowego ojca, kucharza i sprzątacza. A ona pnie się po szczeblach kariery w dużej korporacji. Taki układ wymaga nie lada kompromisów ze strony obojga. I w gruncie rzeczy, choć początkowo wydaje się, że ma sens, sprawdza się i wszyscy są zadowoleni, to jednak coś zaczyna pękać.

Tobiasz, od lat zdeklarowany fanatyk ekologicznej żywności, nagle przestaje gardzić fast foodami. Co więcej, przełamuje niechęć do motoryzacji i coraz częściej zastępuje rower samochodem. Zapomina o swoim hobby, coraz częściej stając się stałym bywalcem u sąsiadek. Dla zamożnych, otoczonych tłumem służby i nieskażonych pracą fizyczną kobiet, stanowi nie lada kąsek. Postrzegają go co prawda jako dziwaka, nie mogąc pojąć, dlaczego siedzi w domu, zamiast zarabiać, jak ich mężowie, ale to wszystko sprawia, że jest dla nich atrakcyjnym i pożądanym towarzyszem rozmaitych rozmów. A Tobiaszowe ego zaczyna się mocno rozdymać, gdy sąsiadki rozpieszczają go na wszelkie możliwe sposoby. W tym czasie Kathi, kobieta sukcesu pełną gębą zmaga się z licznymi problemami w pracy. Nie dotyczą jej takie kwestie jak, co zrobić na obiad, kiedy wstawić pranie itd. Nie ma nawet czasu o tym myśleć, kiedy nieubłaganie zbliża się gala rozdania Oscarów a celebrytka, którą promuje Kathi, nagle zapada się pod ziemię.

To, co uderza w tej książce, to nie to, że mamy odwrócone role, które prawdopodobnie coraz częściej będą się stawały codziennością. Uwagę mocno zwraca wieczne poczucie winy bohaterki. Jest ona typowym przykładem samobiczującej się psychicznie kobiety, która robiąc to, co kocha, jednocześnie ma wyrzuty sumienia, że zaniedbuje dom. Widzi siebie jako złą matkę, która nie ma czasu dla dzieci i cierpi z tego powodu. A to, że mało z nimi przebywa, czyni ją przewrażliwioną na wiele sytuacji z ich udziałem, które dla Tobiasza są codziennością. Aż ciśnie się na usta, by spytać, który mężczyzna na jej miejscu, przejmowałby się aż tak mocno życiem rodzinnym? No właśnie...

Katarzyna Stec
(kultura@dlalejdis.pl)

Elke Ahlswede, "Tata@home", Wydawnictwo Pascal, Bielsko-Biała 2010


Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat