„Miasteczko Middlemarch. Tom I” - recenzja

Recenzja książki „Miasteczko Middlemarch. Tom I”.
Smutna konstatacja, że bez względu na czasy w jakich żyjemy, jesteśmy nadal niewolnikami tych samych problemów, potrzeb, pragnień i emocji.

Pod pseudonimem George Eliot kryje się Mary Ann Evans – jedna z najwybitniejszych pisarek epoki wiktoriańskiej. Większość jej dzieł weszło do kanonu literatury angielskiej, a powieść „Miasteczko Middlemarch” uważana jest za idealne odzwierciedlenie czasów i przemian, jakie dotknęły Anglię w latach 20. XIX wieku.

Autorka umieściła akcję swojej powieści w prowincjonalnym miasteczku Middlemarch, gdzie bardzo ważną rolę odgrywają konwenanse i społeczne zależności. Powieść jest bardzo rozbudowana, dotyka szerokiej gamy problemów i powiązań. Na życie miasteczka wpływają zapatrywania polityczne, religijne, społeczne jego mieszkańców. Duma, próżność, zasobność portfela, stan posiadania odciskają piętno na postrzeganiu poszczególnych bohaterów przez społeczeństwo, które jest osądzające i opiniotwórcze. George Eliot subtelnie snuje tę sieć powiązań, zostawiając ostateczną ocenę czytelnikowi. Nie oznacza to jednak, że autorka nie ma swoich ulubieńców. Zdecydowanie chwilami  daje się odczuć jej większą sympatię do niektórych bohaterów.

Oprócz kwestii społecznych w powieści mocno wybrzmiewa także problem równouprawnienia. Młoda i szlachetna Dorotea Brooke wychodzi za mąż za dużo starszego mężczyznę. Pan Casaubon początkowo ją intryguje i daje nadzieję na rozwój, ale rzeczywistość okazuje się bardziej smutna. Kolejny wątek miłosny pomiędzy Rozamundą, a miejscowym lekarzem zostaje w pierwszej części jedynie zarysowany. Tak samo zresztą jak uczucie Mary Garth i Freda. Ciekawe, czy w drugim tomie oba wątki zostaną rozwinięte?  Młody Ladislaw (najprawdopodobniej bohater z polskimi korzeniami) także ma szansę nieźle namieszać. Autorka tworzy różnorodne portrety psychologiczne. Na kartach powieści spotkamy więc sfrustrowanego intelektualistę, niepoprawnego idealistę, wyrachowanego właściciela ziemskiego, komicznego duchownego, trochę naiwną, pełną ideałów kobietę, czy bohaterkę mocno stąpającą po ziemi. Główne wątki płynnie przeplatają się z poboczną narracją, tworząc całkiem smakowitą, choć wymagającą skupienia, całość.

Pierwszy tom powieści „Miasteczko Middlemarch” jest z pewnością odważny, obrazujący krytyczny stosunek do utartych schematów społecznych. Nie jest to jednak lektura lekka, łatwa i przyjemna. Przed sięgnięciem po tę powieść trzeba uzbroić się w sporą dozę cierpliwości, by mozolnie „wgryźć” się w tę historię i docenić pracę autorki, która w cudowny sposób pokazała zasady rządzące wiktoriańską prowincją. Jeśli macie tendencję do szybkiego znużenia podczas czytania, nie sięgajcie po „Miasteczko Middlemarch”. Miłośnicy klasyki znajdą tu natomiast świetnie zobrazowane realia życia klasy średniej w Anglii XIX wieku. Ja z przyjemnością poznam zakończenie tej historii, więc drugi tom z pewnością wzbogaci moją biblioteczkę.

Anna Wasyliszyn
(anna.wasyliszyn@dlalejdis.pl)

George Eliot, „Miasteczko Middlemarch. Tom I” , Kraków, Wydawnictwo MG, 2022



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat