Michael Buble w bardzo dobrej formie

Recenzja płyty Michael Buble „To be loved”.
Krążek „To be loved” już od pierwszych dźwięków oczarowuje słuchacza.

„To be loved”  to najnowszy album piosenkarza, w którym przeplatają się własne kompozycje i covery. Nie ulega wątpliwości, że Michael Buble musiał włożyć w tę płytę sporo wysiłku – w końcu po sukcesie świątecznych piosenek poprzeczkę postawił sobie bardzo wysoko. Trzeba jednak przyznać, że efekt końcowy jest zdecydowanie zadowalający. Piosenki idealnie ze sobą współgrają, tworząc spójną całość.

Album promował utwór „It’s a beautiful day” – piosenka pogodna, przyjemna i zdecydowanie wpadająca w ucho. Szybko też zaskarbiła sobie fanów wśród radiowych słuchaczy. Muszę przyznać, że oprócz tytułowego utworu, była to jedna z moich ulubionych piosenek na płycie.

Krążek „To be loved” już od pierwszych dźwięków oczarowuje słuchacza. Otwierająca płytę piosenka "You Make Me Feel So Young" urzeka nie tylko niewymuszonym, zmysłowym głosem artysty, ale także dźwiękami orkiestry. To zdecydowanie mocne wejście.

Dopieszczając swoją płytę Michael Buble zaprosił do współpracy artystów, z którymi zaśpiewał w duecie. W albumie można więc rozpoznać głosy Bryana Adamsa i The Puppini Sisters, a także Reese Witherspoon. I to właśnie duet z tą aktorką (najczęściej kojarzoną z tytułową rolą w komedii „Legalna blondynka”) uważam za najsłabszy element płyty. Wykonali razem piosenkę „Something stupid”, śpiewaną już chyba na wszystkie możliwe sposoby, która bardzo kojarzyła się z intensywnie promowanym wykonaniem Robbiego  Williamsa i Nicol Kidman. I nie wiem, na ile jest to wpływ tej właśnie piosenki, a na ile rzeczywisty odbiór całej płyty, ale muszę przyznać, że płyta momentami bardzo przypominała mi twórczość Robbiego (szczególnie jego swingujące piosenki).

„To be loved” to płyta, którą zdecydowanie polecam zarówno fanom (a przede wszystkim fankom) głosu Michaela, jak i tym, którzy słuchając muzyki poszukują odprężenia. Michaelowi udało się nie zakrzyczeć tej płyty, ani nie zanudzić odbiorcy.

Z doświadczenia mogę polecić tę płytę osobom planującym dłuższą podróż samochodem. Zdecydowanie nastraja pozytywnie, ale też nie odciąga uwagi. Słucha się jej z niegasnącym uśmiechem na ustach.

Agata Podgajska
(agata.podgajska@dlalejdis.pl)

Michael Buble „To be loved”, Warner music 2013



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat