Mick Jagger – król rocka!

Recenzja książki “Mick. Szalone życie i geniusz Jaggera”.
Mick Jagger: zakochany na zabój w Keicie Richardsie czy we wszystkich kobietach świata?

Co takiego w nim jest, że mając bruzdy na twarzy, obwisłą skórę i, no cóż, podeszły wiek, wciąż przyciąga dużo młodsze od siebie kobiety? Dlaczego Micka Jaggera, który nie ma urody typowego macho i nie jest specjalnie przystojny, nazywamy symbolem seksu? Czy znajdzie się drugi wokalista, który od 50 lat nieprzerwanie występuje, a bilety na koncerty jego zespołu, uważanego za najlepszy zespół rockowy na świecie, zawsze są wyprzedane do ostatniego miejsca? Jak to się stało, że od przeszło roku wszyscy nucimy „I’ve got the moves like Jagger”?

Właśnie skończyłam czytać biografię lidera Rolling Stonesów autorstwa Christophera Andersena. Czy znalazłam odpowiedź na zadane wyżej pytania? Po części tak, ale tylko jedno wiem na pewno: z całym szacunkiem do twórczości Jaggera, nie chciałabym mieć takiego ojca, faceta, brata. Chociaż kto wie, w końcu tysiące groupies nie mogło się mylić. Ale kiedy dobry seks i notoryczne zdrady to jedyne, co mężczyzna potrafi zaoferować w życiu prywatnym, to ja podziękuję. Dlaczego piszę tylko o tej sferze życia Jaggera? Bo właśnie na tym skupia się autor biografii.

Już sama okładka wskazuje na to, że będzie dość komercyjnie: „Szalone życie”, „niewiarygodne wyczyny seksualne”, „skandaliczna prawda” – tego typu zwroty kojarzą mi się z nastawieniem wydawnictwa na jak największą sprzedaż książki i wzbudzenie sensacji. Jakby nie dość wystarczającą sensacją było to, że The Rolling Stones obchodzą właśnie 50-lecie swojej działalności artystycznej. Ale nie czepiajmy się szczegółów, liczy się treść. I tutaj chronologicznie wszystko jest jak należy, poznajemy dzieciństwo Micka, początki kariery, samą karierę, ale najwięcej miejsca zajmują w książce właśnie owe „niewiarygodne wyczyny seksualne”. Nie mogę winić autora, że właśnie seksu jest w tym wszystkim najwięcej – biegu życia Jaggera nie zmienimy. Wolałabym jednak, żeby wszystkie zagadnienia były wypośrodkowane – przecież tak samo wiele Andersen mógłby napisać o muzyce Stonesów, inspiracjach, procesie twórczym. Nie mówię, że brakuje tych informacji, ale jest ich według mnie za mało. Poznajemy Micka, seksualnego stwora z talentem do tańczenia, śpiewania i komponowania, a nie na odwrót: Micka – artystę, który przy okazji jest seksoholikiem. Przynajmniej takie są moje odczucia.

Utwierdza mnie w nich styl Christophera Andersena. Miałam wrażenie, że czytam bardzo obszerny artykuł w czasopiśmie, a nie wydanie książkowe. Kartki szybko się przewracają, czyta się przyjemnie, jednak zabrakło mi tej pewności, że czytam rzetelną biografię tego wielkiego muzyka. Brakowało mi cytatów Jaggera, najczęściej wypowiadającymi się osobami były kochanki muzyka, niektóre anonimowe. Dlatego też trudno stwierdzić, czy książka jest w stu procentach wiarygodna. Sam autor podkreślił, że sporą część źródeł stanowiły artykuły z czasopism, wzbudza to moją podejrzliwość co do prawdziwości niektórych opisanych wydarzeń.

Nie mogę zarzucić autorowi zupełnego gonienia za sensacją, bo w biografii Jaggera nie zabrakło tytułów kolejnych płyt, perypetii związanych z trasami koncertowymi, narkotycznych odlotów,  przyjaźni i kłótni Micka z Keithem Richardsem i narodzin dzieci artysty. Jednak, mimo wszystko: za mało muzyki, za dużo opisywania czasem dość żenującego podrywania kobiet. Co nie zmienia faktu, że Stonesów uwielbiam!

Hanna Kwaśna
(hanna.kwasna@kobieta20.pl)

Christopher Andersen, “Mick. Szalone życie i geniusz Jaggera”, Insignis, Kraków 2012



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat