W połowie stycznia ukazała się nowa książka Beaty Pawlikowskiej pt. ”Między światami”. Na okładce wydawca zapowiada podróż czytelnika pomiędzy światem realnym, a nierealnym, między szarą rzeczywistością a Machu Picchu w Peru, buddyjską osadą w Indiach, bezdrożami w Boliwii, czy amazońską dżunglą. Co oczywiście zachęca. Szkoda, że zagłębiając się w tą książkę okazuje się, że jest zupełnie o czymś innym.
Osobiście bardzo lubię książki Beaty Pawlikowskiej, audycję „Świat według blondynki” w radiu, nie mam nic do jej ciągłego powtarzania niektórych wątków, ciągłego pytania czytelnika „Rozumiesz?” itp. „Między światami” to według mnie jednak jej najgorsza książka.
Znów powtarza w niej wątki z poprzednich tytułów. Potęgę podświadomości, wielokrotnie porusza temat śmieciowego jedzenia, używek, tego jak doszła do wniosku, że nie jest to dla niej odpowiednie i jak zaczęła inaczej jeść i funkcjonować. To zdecydowanie już było i to nie w jednej, a kilku książkach, powtarzanie tego kolejny raz jest dla mnie bez sensu – no chyba, że ktoś nigdy nie czytał żadnej z jej książek i „Między światami” jest pierwszą.
Najbardziej mnie chyba zniesmaczył strasznie moralizatorski ton, którego nie było w poprzednich książkach, szczególnie, gdy Pani Beata pisała o prawdzie i iluzji. Czytając miałam wrażenie, że autorka mówi do każdego czytelnika: żyjesz w kłamstwie, wszystko, co Cię otacza jest kłamstwem, oszukujesz siebie i innych z dnia na dzień. Zapychasz swój mózg i swoje myśli oglądając telewizję, słuchając audycji radiowych z politykami, czytając poranne wiadomości. Idziesz do kina na film sensacyjny – oswajasz się z tematem krwi, morderstw, czytasz brukową prasę, przeglądasz plotkarskie portale - blokujesz swój mózg na naprawdę ważne informacje itp. Żyjesz cały czas w schematach, które narzucają Ci inni ludzie (no z tym akurat bym się zgodziła) oceniasz innych zamiast zająć się sobą. Wszystko rysuje się w ciemnych barwach, autorka jedyną prawdę zdaję się widzieć w przyrodzie.
Nawet, gdy opisuje swoje podróże nie unika pokazywania kłamstw i iluzji, w jakich żyją ludzie. Opowieść o wizycie w słynnej buddyjskiej świątyni staje się okazją do pokazania jak bardzo zmieniła się każda religia (oczywiście na niekorzyść) od tych, które nazywamy prymitywnymi. Jak pozytywni są Indianie, których życie opiera się tylko na spełnianiu swoich podstawowych potrzeb, czy jak prawdziwe są wierzenia ludów za Boga uznających np. słońce.
Z „Między światami” wynosi się wrażenie, że dla Pani Beaty kłamstwem jest cała współczesna cywilizacja i rozwój. Stąd ta książka, w odróżnieniu do innych, poprzednich, które nie raz podnosiły na duchu, wspierały i dawały siłę do zmian, wcale mnie do niczego nie zmotywowała, wręcz przeciwnie.
Anna Pytel
(anna.pytel@dlalejdis.pl)
Beata Pawlikowska, Między światami, Edipresse Książki, Kraków 2016
Komentarze