„Między ustami a brzegiem pucharu” - recenzja

Recenzja książki „Między ustami a brzegiem pucharu”.
Patriotyzm, nastroje antypolskie i antyniemieckie, a w samym środku oni i ich zaskakujące uczucie.

Na podstawie książki „Między ustami a brzegiem pucharu” nakręcono całkiem udany serial telewizyjny, ale muszę przyznać, że ta historia na zadrukowanych stronach w twardej oprawie smakuje wyśmienicie. Przypadkowe spotkanie dwojga ludzi generuje całą lawinę zdarzeń i sprawia, że oboje zmieniają się, pokornieją i otwierają na miłość. Maria Rodziewiczówna umieściła tę historię w czasach bardzo niespokojnych, kiedy pomiędzy Prusakiem a Polką nie może zaistnieć nic więcej poza nienawiścią.

Hrabia Wentzel to próżniak, bawidamek, człowiek, który gardzi polskim pochodzeniem swojej zmarłej matki. Jadwiga to panna dumna, pracowita, inteligentna i zaradna. Początkowo to tylko fascynacja, chęć wygrania zakładu i ciekawość determinują wszelkie działania Wentzla, ale powoli się to zmienia. Duża w tym zasługa Jana, brata Jadzi, którego przyjemny charakter, poczucie humoru i dobre serce potrafią zjednywać ludzi. Również Pani Tekla, choć z pozoru oschła i zasadnicza, w rzeczywistości troszczy się o tę całą gromadę i przyjmuje wnuka z otwartymi ramionami, potrafiąc czasami wypomnieć mu jego germańskie korzenie.

Jak w prawdziwym romansie znajdziemy tu miłość, przemianę, pojedynki, bale, ale autorka przemyciła tu także wiele elementów patriotycznych, walkę o zachowanie ziemi w rękach polskich, brata, który zginął na froncie i został pochowany w zbiorowej mogile na obczyźnie. Dialogi prowadzone przez naszych bohaterów są podszyte szczyptą ironii, są inteligentne, a riposty celne i dlatego czyta się je wyśmienicie: potrafią rozśmieszyć, oburzyć, ale nie pozostawiają nas obojętnymi. Kibicujemy tej miłości, która w wielu kręgach może wydawać się mezaliansem. Uczucie ponad podziałami zbliża do siebie dwa tak wrogie sobie narody. Może nie ma w tej książce niczego oryginalnego, porywającego, ale Maria Rodziewiczówna potrafi pisać ze swadą nawet o sprawach poważnych i dlatego warto sięgnąć po tę powieść, bo „między ustami, a brzegiem pucharu jeszcze wiele może się wydarzyć”.

Anna Wasyliszyn
(anna.wasyliszyn@dlalejdis.pl)

Maria Rodziewiczówna, „Między ustami a brzegiem pucharu”,  Kraków, Wydawnictwo MG, 2016



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat