Pierwszym szczegółem, który przyciąga do tej książki i sprawia, że chcemy po nią sięgnąć jest pięknie skonstruowana graficznie okładka. Krwistoczerwone serce trzymane w dłoniach pokazuje, że będzie to bardzo emocjonalna opowieść. Już na pierwszej stronie powieści poznajemy główną bohaterkę Marysię Sidło, która niczym przestraszone zwierzę szuka schronienia i osoby, która poda jej pomocną dłoń. Rodzina Pilchów, do której trafia za sprawą przygodnie spotkanej kobiety, staje się dla niej jedynym pewnikiem w życiu, ostoją i fundamentem. Dziewczyna wprowadza sporo chaosu w codzienne życie domowników, jest przyczynkiem wielu historii, tych mniej i bardziej zabawnych, a potem nagle na jakiś czas znika z kart powieści, by oddać pole rodzinie, która ją przygarnęła. Pilchowie może nie są idealni, ale zważając na fakt, że mają kilkoro adoptowanych dzieci można im to wybaczyć. Przeżywają radości i troski, borykają się z problemami i tęsknotą, ot prowadzą zwyczajne życie w odrobinę niezwyczajnych okolicznościach. W tym samym momencie, gdy główną bohaterkę tracimy z oczu, pojawia się nowa postać Filip, o którym początkowo nie wiemy prawie nic. I muszę przyznać, że liczyłam na to, iż ten tajemniczy mężczyzna odegra jakąś ważną rolę w życiu naszych bohaterów, a jeśli nie do końca tak się stało to w jakim celu jego postać została umieszczona w tej książce? Była tutaj szansa na wprowadzenie nowego, pełnokrwistego bohatera skrzywdzonego przez los, ale te zaledwie kilkanaście stron w towarzystwie tej postaci to zdecydowanie zbyt mało, by ją poznać, polubić, znienawidzić lub zwyczajnie się do niej przywiązać. Duże przeskoki czasowe także nie pomagają wejść w tę historię w stu procentach, ponieważ mamy wrażenie, że zapoznajemy się jedynie z niewielkim ułamkiem życia naszych bohaterów. Zważając jednak na to, że jest to debiut Eweliny Skiby, można wybaczyć drobne nieścisłości i niezrozumiałe posunięcia, bo książkę czyta się szybko i przyjemnie, a główna bohaterka swoją prostolinijnością podbija nasze serca już w pierwszej minucie lektury.
"Miejsce zwane domem" to książka o dorastaniu, dojrzewaniu, bezinteresownej miłości, okrucieństwie świata i ludzi oraz o tym jak ważna w naszym życiu jest rodzina, która daje oparcie i siłę do walki, a czasami niszczy i spala od środka. Może ta pozycja nie jest idealna pod wieloma względami, ale Ewelina Skiba dopiero stawia pierwsze literackie kroki, więc warto podejść do tej książki z otwartym sercem, licząc na to, że kolejne powieści tej autorki dadzą nam pełną satysfakcję i zadowolenie, bo potencjał zdecydowanie istnieje.
Anna Wasyliszyn
(anna.wasyliszyn@dlalejdis.pl)
Ewelina Skiba, "Miejsce zwane domem", Gdynia, Novae Res, 2016
Komentarze