„Miłe Natalii początki” - recenzja

Recenzja książki „Miłe Natalii początki”.
Pamiętacie przebojowe Natalie z serii książek Olgi Rudnickiej? Czas poznać historię ich ojca i dowiedzieć się, kim naprawdę był Jarek Sucharski.

Olga Rudnicka to młoda pisarka znana głównie z komedii kryminalnych. „Miłe Natalii początki” to prequel popularnej serii „Natalii 5”, opowiadający o młodości i życiu ich ojca – Jarosława Sucharskiego. Mężczyzna jako młody chłopak zwrócił na siebie uwagę Kozibrody, oficera służb specjalnych. Chłopak pochodził z niezamożnej rodziny, wychowywały go mama i babcia, więc gdy oficer wziął Jarka pod swoje skrzydła, jego życie całkowicie się odmieniło.

Muszę zaznaczyć, że proza Olgi Rudnickiej jest mi bliska i przeczytałam większość wydanych przez nią powieści. Najczęściej są to bardzo lekkie i pełne humoru historie obyczajowe o lekkim zabarwieniu kryminalnym, jednak „Miłe Natalii początki” napisane są w innym stylu. Jest to powieść pozbawiona typowego dla autorki zabawnego tonu, brak tutaj śmiesznych postaci, komedii pomyłek czy tekstów bohaterów przy których ciężko się powstrzymać od śmiechu. Sama jestem dość przyzwyczajona do humorystycznego stylu Rudnickiej i trochę brakowało mi tego w jej najnowszej powieści, jednak pewnie dla wielu czytelników będzie to zaletą.

„Miłe Natalii początki” wyróżnia nietypowy pomysł na historię. Sama nie spotkałam się jeszcze z takim sposobem wykorzystania realiów socjalistycznej Polski, w których nic nie liczyło się tak bardzo jak znajomości i zdolność do kombinowania. Kozbiroda słusznie zauważył w Sucharskim potencjał, by wytrenować go na swojego współpracownika. Oficer służb bezpieczeństwa zagwarantował młodemu chłopakowi studia, naukę języków obcych i służb walki, a także przekazał mu wiele cennych rad. Jarosław okazał się wyjątkowo trafionym kandydatem i świetnie odnajdywał się w ówczesnym systemie do tego stopnia, że szybko okazało się, że uczeń przerósł mistrza. Sucharski zręcznie wszedł w świat czarnego rynku, przemytników i fałszerzy dzieł sztuki, handlarzy wartościowymi przedmiotami, prowadząc przy tym podwójne życie – współpracownika Kozibrody, jak i podrzędnego urzędnika, męża i ojca.

Książka ta jest zdecydowanie interesująca, a styl autorki bardzo poprawny. Narracja zaś jest płynna i lekka. Jednak w moim przekonaniu zabrakło tutaj dynamiki oraz napięcia i chociaż jestem przekonana, że Natalie odziedziczyły wiele cech charakteru po swoim ojcu, to jedno jest pewne – to harde babki z jajami, czego choć zapewne nie brakowało Sucharskiemu, to jakoś nie było to wystarczające pokazane, by poczuć do jego postaci respekt czy odczuć władzę, którą później niewątpliwie posiadał.

„Miłe Natalii początki” nie porwały mnie, choć to nie znaczy, że książka jest słaba, ale oceniłabym ją jako przeciętną. Historia jest z jednej strony ciekawa, zdecydowanie oryginalna, ale okazała się mało wciągająca. Brak typowego dla Olgi Rudnickiej poczucia humoru, silnych postaci kobiecych i dowcipnych dialogów był dla mnie zbyt odczuwalny. Jest to zdecydowanie inna książka niż te, do których przyzwyczaiła nas autorka, choć to wcale nie oznacza, że jest gorsza. Dla amatorów powieści obyczajowych na pewno będzie odpowiednią pozycją na liście książek do przeczytania.

Joanna Złomańczuk
(joanna.zlomanczuk@dlalejdis.pl)

Olga Rudnicka, „Miłe Natalii początki”, Prószyński i S-ka, Warszawa, 2019



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat