Pod tytułem „Miłość i telewizja” skrywa się historia człowieka, który niewątpliwie zapisał się w dziejach polskiej telewizji. Mariusz Walter to także osoba budząca wiele kontrowersji, które nawet po jego odejściu nie słabną. To mnie jednak dziś nie interesuje. Przed sobą trzymam książkę wydawnictwa Marginesy, z której pragnę się dowiedzieć, jak powstawała jedna z dominujących telewizji w Polsce.
Wydawało mi się, że książka ta będzie wywiadem rzeką z Mariuszem Walterem. Odniosłam takie wrażenie po szybkim przekartkowaniu publikacji. Byłam lekko zaskoczona, gdy zaczęłam lekturę i okazało się, że tak właściwie jest to autobiografia, wzbogacona o wypowiedzi osób z otoczenia Mariusza Waltera. Dodam, że jest to bardzo szczegółowa autobiografia, bo zanim o telewizji słów kilka, to najpierw czytelnik cofa się do lat 30. XX wieku. Poznajemy rodziców Waltera, historię jego rodziny, dzieciństwo, młodość. Poznajemy również żonę – Bożenę Walter, której poświęcono w książce sporo miejsca. W końcu, jak sam Walter przyznał, „Bez Bożeny nie byłbym tu, gdzie jestem”. Analogicznie – bez Bożeny ta książka również nie byłaby taka, jak jest. Przypadkiem stało się, że to ona skradła moją uwagę.
Oprócz wzmianek o pani Bożenie – ikonie telewizji, moją uwagę zdecydowanie przykuwały zdjęcia. Książka jest świetnym archiwum zdjęć, które wzbogaciły treść.
„Miłość i telewizja” to publikacja, która pokazuje drogę Mariusza Waltera do sukcesu. Ta droga na pewno dla kogoś wyda się inspirująca i znajdzie w tej książce to, czego szukał, bo jeśli ktoś chciałby poznać Mariusza Waltera, dowiedzieć się, jak wyglądało jego życie prywatne i ścieżka kariery, zakończy lekturę usatysfakcjonowany. Poleciłabym tę książkę także osobom zainteresowanym mediami i telewizją, bo i o tym treści nie brakuje. Czytałam tę biografię, jakby to była powieść – ciekawa, dobrze zredagowana, inspirująca.
Emilia Ogrodzińska
Zofia Turowska, „Miłość i telewizja”, Wydawnictwo Marginesy, Warszawa, 2025.
Komentarze