Nie wiem, co mają w sobie latynoamerykańscy pisarze obyczajowi, że każdą książkę, która wychodzi spod ich pióra, choćby i poruszającą najbardziej banalne i nudne tematy, czyta się z wypiekami na twarzy i niecierpliwie czeka się na zakończenie. Czy wynika to z tego, że nie ?napinają się?, na siłę szukając pomysłu na książkę i czerpiąc tak po prostu z życia codziennego? Czy też z ich niezwykłego, ironiczno-parodiowego poczucia humoru, które musi wywołać uśmiech na twarzach czytelników? A może jest to po prostu efekt nowości, powiew innego świata dla nas, bladych i pozbawionych słońca Europejczyków? Odpowiedź każdy może wybrać inną, co nie zmieni faktu, że Angeles Mastretta stworzyła powieść doskonałą, w której nie da się dokonać żadnych ulepszeń, żadnych upiększeń, bo razi po oczach prostotą przekazu, doskonałą ironią i prawdą, która choć zaboli niejednego, nadal nią pozostanie.
Historia Meksyku nigdy nie była łatwa. Dziesięć lat walki o niepodległość, wojna z Ameryką, potem z Francją, dyktatorskie rządy Porfirio Diaza, chaos, destabilizacja kraju i przewroty wojskowe za rządów Madera. To wszystko przyczyniało się do tego, że uzurpowanie sobie władzy, rozkradanie majątku narodowego, czy morderstwa na tle politycznym, były na porządku dziennym. Na tle takich wydarzeń, Angeles Mastretta stworzyła postaci niby fikcyjne, ale mające w sobie zbyt wiele prawdy, by odebrać im prawo do istnienia.
Catalina Guzman, ma niespełna piętnaście lat, gdy spotyka Andresa Ascencio, nieomal czterdziestoletniego mężczyznę. On imponuje jej wiedzą, władzą i pewnością siebie. Jemu w niej podoba się młodość, naiwność i możliwość ukształtowania. Tak dwie diametralnie różne osoby, wypowiadają sakramentalne tak i rozpoczynają długie, niezwykle wyboiste i całkowicie nieobliczalne życie małżeńskie. Z roku na rok, Catalinie otwierają się oczy i dostrzega coraz więcej rys na wizerunku męża. Walka o władzę, morderstwa na zlecenie, eliminowanie przeciwników politycznych, jak również posiadanie wielu kochanek i nieślubnych dzieci, to prawdziwa twarz Andresa. Z tak niebezpiecznym człowiekiem, nie sposób walczyć i Catalinie pozostaje jedynie podążać za swym małżonkiem-gubernatorem. Jak na dobrą żonę przystało, z uśmiechem na twarzy wypełniać swe powinności wobec niego i społeczeństwa. Tyle, że nie jest ona stworzona do takiej roli, bo niezwykła z niej indywidualistka, świetnie obeznana w świecie polityki, inteligentna i samodzielnie myśląca kobieta. Można powiedzieć, że to typ feministki, która choć jest mężatką i matką dwojga dzieci, to jednak potrafi pogodzić czas pomiędzy życie jako matka, żona, gubernatorowa, kochanka, a także jako zwykła kobieta, mająca własne potrzeby, marzenia i uczucia. Czasy, w których przyszło jej żyć, nie przesłoniły jej całego świata i nie przeszkodziły w ambicjach, planach i zainteresowaniach.
Wiele osób znających doskonale historię Meksyku uznało, że Angeles Mastretta, tworząc postaci do ?Wydrzyj mi serce?, wzorowała się na postaciach prawdziwych. I tak, Andres Ascencio, to nie kto inny jak Maximino Camacho, bezwzględny szef Puebla, znany kobieciarz, skorumpowany i brutalny człowiek. Jego powieściowy kum i przyjaciel, to jak sądzą niektórzy, rodzony brat Manuel, prezydent Meksyku w latach 1940-1946. Być może domysły te idą za daleko, ale zbieżność pewnych zdarzeń, może świadczyć, że do powieści Mastretty, wdarły się elementy znane nam z historii i niestety prawdziwe.
Bez względu jednak na to, czy jest w tym ziarno prawdy, czy też nie, opowieść o małżeństwie Cataliny i Andresa na tle wydarzeń politycznych i krajobrazu Meksyku z przełomu lat 30 i 40-stych XX w, zawiera dużą dozę szczerości, ironii, dowcipu i pasji. To świetna proza, opowiadająca o miłości w świecie przemocy i zamętów politycznych, o trudnych relacjach międzyludzkich, niespełnionych marzeniach, utraconych kochankach, żądzy władzy, prowadzącej do utraty kontroli nad własnym życiem i śmierci, przychodzącej powoli, lecz nieubłaganie, lub niespodziewanie i całkowicie bez sensu.
Ogromna różnorodność tematów, wielowymiarowość zdarzeń oraz przeróżne odcienie emocji, czynią ?Wydrzyj mi serce? książką niebanalną, zapisującą się na stałe wśród klasyki współczesnej prozy hiszpańskojęzycznej, jak również pozycji z nurtu feministycznego. Jej autorka, Angeles Mastretta, to jedyna pisarka meksykańska, która za swą pracę, otrzymała prestiżową nagrodę Premio Romulo Gallegas, przyznawaną takim postaciom jak Carlos Fuentes, Mario Vargas Llosa, czy też Javier Marias. Mastretta nie odstaje wcale od tej grupy, jej publikacje to uczta dla oka i najczystsza opozycja werbalna wobec zdarzeń, które niejednokrotnie wstrząsnęły Meksykiem.
Ewa Podleśna-Ślusarczyk
(ewa.podlesna@dlalejdis.pl)
Angeles Mastretta, ?Wydrzyj mi serce? (Arrancame la vida), Wydawnictwo Literackie MUZA SA, Warszawa 2010
Komentarze